Filip Burkhardt: "W sektorze gości nie zasiądę"

04.03.2016
Przy Bukowej nie mogą się już doczekać inauguracyjnego meczu z gdyńską Arką. To spotkanie będzie szczególne zwłaszcza dla tego, który z powodu nadmiaru żółtych kartek w tym dniu nie pojawi się na murawie. Chodzi o Filipa Burkhardta, dla którego Arka to klub szczególny.
Łukasz Sobala/PressFocus
Sport Śląski: W niedzielę będziesz miał rozdarte serce?
Filip Burkhardt: Na pewno tak, bo jestem kibice Arki i tego nie ukrywam, ale gram teraz w GKS Katowice i będę kibicował mojej drużynie, bo nam te punkty są bardziej potrzebne tak żebyśmy mieli jeszcze nadzieje na awans do ekstraklasy. Arka jeżeli przegra, to tak naprawdę nic im się nie stanie, bo mają zapas punktowy i w kolejnych meczach mogą nadrobić. Oczywiście poza boiskiem kibicuje Arce i chciałbym żeby jak najszybciej awansowała, bo ten klub zasługuje na ekstraklasę, ale w Katowicach również dobrze się czuje, również mam dobry kontakt z kibicami i tak samo chce żeby GKS awansował do ekstraklasy. A na boisku nie ma sentymentów i jakbym grał dałbym na pewno z siebie 200% żeby pomóc swojej drużynie w zwycięstwie.

Podobno w Gdyni się z ciebie śmieją, że będziesz siedział w sektorze gości?
Dostawałem takie sms`y z pytaniem czy będę siedział z kibicami i czy mają mi zamówić bilety i wpisać na listę gości. Ale jestem zawodnikiem GieKSy i będę z chłopakami w szatni, a później blisko nich na trybunach.

O Arce mówi się, że jest królem zimowego polowania. Też tak myślisz?
Patrząc przez pryzmat ich transferów, to na pewno zrobili najmocniejsze, bo uważam że Mateusz Szwoch i Darek Formella to są zawodnicy bardzo dobrze wyszkoleni technicznie i dużo mogą dać Arce. Ale boisko i tak to zweryfikuje, bo poziom pierwszej ligi cały czas idzie do przodu i mogą się trochę zdziwić. Na pewno nie będzie im łatwo.

Przeważnie na początku rundy wiosennej zawodnicy czy trenerzy mówią, że szczyt formy nadjedzie po kilku spotkaniach, wy jesteście w innej sytuacji, bo ten szczyt formy powinniście mieć już od pierwszego meczu.
My nie możemy sobie pozwolić na potknięcie. W pierwszej rundzie pogubiliśmy za dużo punktów i tak naprawdę nasz limit błędów się wyczerpał. Teraz każda porażka, każda strata punktów zabiera nam szansę na grę o najwyższe cele. A każdy wie jakie tu jest ciśnienie, jaka jest presja i jakie są marzenia kibiców. Taki mecz jak ten z Arką może być dla nas dużo trampoliną do tego żeby włączyć się do walki o ekstraklasę. Tak naprawdę nikt na nas nie stawia i myślę, że to dobrze dla nas, bo możemy zaatakować z drugiego fotela.

To będzie pierwszy mecz z udziałem kibiców od 25 września od meczu 10 kolejki z Rozwojem.
Mam nadzieję, że przyjdzie przynajmniej 5000 ludzi, wiem że z Gdyni też przyjedzie komplet, bo wzięli wszystkie 409 biletów. Liczę, że obie ekipy skupią się na sobie i będą dopingowały swoje drużyny i nie będzie jakichś tam wyzwisk.

Patrząc jednak na wasze statystyki to lepiej wam szło jesienią bez kibiców niż z nimi.
Można sobie tak żartować, ale nasz początek sezonu nie był udany. Jakieś perturbacje, zmiana trenera i dopiero później zaczęliśmy lepiej funkcjonować, stąd te zwycięstwa u siebie. A teraz liczmy, że kibice będą nas wspierać od pierwszej do ostatniej minuty, bo to teraz jest dla nas ważne. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że mogą być jakieś oznaki niezadowolenia już po 15-20 minutach jak nie będziemy wygrywać, bo często tutaj tak było, ale wierzę, że kibice będą z nami i będą nas wspierać do końca meczu i po końcowym gwizdku bardzo będziemy się cieszyć ze zwycięstwa.

Mówisz, że jako drużyna mieliście słaby początek a później się rozkręcaliście. To w Twoim przypadku było na odwrót. Miałeś „wejście smoka” a później gdzieś ta forma się ulotniła.
No na pewno tak. Nie chce już do tego wracać. Tak było i teraz przepracowałem cały okres przygotowawczy, jestem w dobrej formie, dobrze się czuje fizycznie, więc teraz czekam na drugą kolejkę i swoją szansę.

Jak oceniasz przygotowania zimowe?
Były bardzo mocne treningi, ale było też wszystko z głową robione. Byliśmy monitorowani, trener rozmawiał z nami, jak już było naprawdę ciężko to nam odpuszczał, ale ogólnie ten nacisk na siłę był bardzo duży i myślę, że pod tym względem zrobiliśmy największe postępy.

Niedawno w Sporcie Śląskim napisaliśmy, że jeśli będziesz obok Tomka Zahorskiego i Bartka Iwana, tym którzy odpalą w GieKSie wiosną, to marzenia o ekstraklasie mogą stać się realne. Zgodzisz się z tym?
Tak, bo na pewno nasze doświadczenie i umiejętności mogą bardzo dużo pomóc tej drużynie tak na boisku jaki i w szatni. Myślę, że trener też zdaje sobie z tego sprawę, bo zawodnicy z doświadczeniem ekstraklasowym są potrzebni żeby wziąć to odpowiedzialność na swoje barki. Myślę, że ja, Bartek i Tomek jesteśmy na to gotowi i zrobimy wszystko żebyśmy pociągnęli GieKSę w odpowiednim kierunku.

Gdybyś był niezależnym ekspertem, to na kogo byś postawił jeśli chodzi o awans do ekstraklasy?
Patrząc przez pryzmat tego co się działo w poprzednim i obecnym sezonie to myślę, że Wisła Płock jest jednym z faworytów do awansu. Tam jest wszystko robione z głową, bardzo długo jest już tam trener Kaczmarek, który ma pewien system, cały czas go wdraża i widać że to skutkuje. No i w tym sezonie Arka pokazała, że też robią wszystko z głową. Dali popracować trenerowi Nicińskiemu, zaufali mu choć na początku były głosy, że się nie będzie nadawał, a to jest Arkowiec z krwi i kości, który całe serce oddaje temu klubowi i stąd też myślę taki sukces.
źródło: SportSlaski.pl
autor: Tomasz Pikul

Przeczytaj również