FELIETON: Play-offy nie są dla dzieci… Ale i nie dla brutali. Niech wygra hokej!

18.03.2015
W Polskiej Hokej Lidze trwają półfinały i- szczerze mówiąc- nie pamiętam, kiedy ostatnio miały tak burzliwy przebieg. Nie dotyczy to niestety pięknej gry, choć i meczów stojących na naprawdę wysokim poziomie nie brakowało. Częściej mówi się jednak o sędziach, faulach, bójkach i protestach…
Dla każdego kibica hokeja play-offy to czas wyjątkowy - mówi się, że te mecze oddzielają chłopców od mężczyzn. Żadna z czterech drużyn grających w półfinale nie odpuszcza ani na moment, każdy mecz to osobna historia. Ostatnie spotkanie w Tychach także napisało odrębny, niechlubny rozdział…

Jedną rzecz chciałabym zaznaczyć od razu- nie zamierzam komentować pracy sędziów. Każdy, kto na co dzień ogląda mecze wie, że sędziowie mylili się, mylą i będą mylić zawsze- w każdej dyscyplinie, nie tylko w hokeju.  Jestem przekonana, że opinia na temat ich pracy jest w dużej mierze uzależniona od tego, która z drużyn bliższa jest sercu tego, kto tę opinię wypowiada. Nieważne, czy dotyczy to kibiców na trybunach czy przed telewizorem,  ekspertów czy dziennikarzy.

To nie ewentualne błędy sędziów były najważniejsze, ale to, co nastąpiło rzekomo w ich efekcie. Ostatnie dziesięć minut meczu w Tychach to najgorsze dziesięć minut na hokeju w moim życiu (a pamiętajcie, że pisze to ktoś, kto widział porażkę GieKSy 2 do 18 z Cracovią), choć może nie mam racji, bo niewiele to miało wspólnego z hokejem.

Nie rozumiem decyzji trenera Frycera- mimo wszystko. Wiem, dlaczego to zrobił, jestem w stanie zrozumieć jego frustrację, ale wciąż nie widzę usprawiedliwienia dla takiej decyzji. Protest? W trakcie półfinałowego meczu? Czy to miało pomóc jego zawodnikom? Nie będę już wspominać o szacunku dla rywali i kibiców, bo i jednych i drugich trener sanoczan publicznie przeprosił.

To, co mnie przede wszystkim martwi, to poziom agresji na lodzie. Oczywiście - hokej nie jest dyscypliną dla mięczaków, tutaj gra się ostro. Ale po każdym meczu wydłuża się lista kontuzjowanych zawodników- nie o to w tym wszystkim chodzi. Wiem, że dla obu drużyn rywalizacja tu i teraz jest najważniejsza, ale ja myślę też o mistrzostwach świata i z przerażeniem zerkam na taflę, gdy leży na niej któryś z kadrowiczów… Czy za emocje walki o mistrzostwo Polski zapłaci reprezentacja?

Dziś wieczorem mecze numer pięć - kluczowe w obu parach. Czy sanoczanie zapomną o tym, co wydarzyło się w Tychach? Czy GKS pójdzie za ciosem i podtrzyma serię zwycięstw? Czy wreszcie wygra hokej?

Ja będę dziś w Jastrzębiu. Tam o powrót do rywalizacji powalczą nowotarskie Szarotki. Podhale było o krok (a będąc precyzyjnym - o trzy minuty) od wyrównania stanu półfinałowego starcia, ale ostatecznie dało sobie wydrzeć zwycięstwo. Jastrzębianie mogą już tego wieczora zameldować się w finale- jeśli przypomną sobie, jak wygrywali poprzednie mecze na własnym lodowisku. Tak czy inaczej- na pewno będzie ciekawie:)


Olga Rybicka
Reporterka sportowa
TVP Katowice


 
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również