FELIETON: Obciach XXI wieku, czyli list kibiców GieKSy
18.08.2014
Jestem zażenowany. Pierwszy kryzys w Katowicach ogłoszono po TRZECIEJ ligowej kolejce. Trzeciej. Niektórzy chyba za dużo naoglądali się mundialu i myślą, że w lidze też dwie porażki w trzech meczach oznaczają powrót do domu.
Jestem zażenowany, bo powtarza się to regularnie. W GKS-ie zawsze coś się niedobrego dzieje. A to sędzia dostanie strzała, a to po trenera przyjadą na taczkach, a to prezes dostanie po twarzy, ewentualnie piłkarze zostaną zwymyślani czy zmuszeni do „rozmowy“.
Rozbrajają mnie komentarze po wczorajszej akcji. „To nie było wtargnięcie, to była ROZMOWA”. To nie jest ani czas, ani miejsce, ani okoliczności, ani towarzystwo na rozmowy. Rozmowy toczy się na partnerskich zasadach. Z jednej strony podziwiam trenera Moskala, że mimo całej sytuacji wyszedł do tłumu. Z drugiej – złamał pierwszą zasadę psychologii – z tłumem się nie dyskutuje.
Te wydarzenia są oczywiście naturalną koleją rzeczy. Niestety, ale jeśli pozwala się kibicom wchodzić na głowę, to siłą rzeczy zaczną zaraz po niej skakać. Jeśli da się palec, to wezmą całą rękę. Stowarzyszenie Kibiców znaczy w klubie stanowczo za dużo, by w GieKSie mogło być normalnie.
Ale mimo, że to wszystko wiem nie od dziś, jestem zdziwiony. Autentycznie zdziwiony listem, jakie SK wystosowało do prezesa. Oczywiście każdy kibol świata brzydzi się kibicem sukcesu. A czymże jest zachowanie SK jak nie pokazanie: jesteśmy kibicami sukcesu?
Żądają obniżenia cen biletów. Kim oni w ogóle są, żeby ustalać ceny biletów – spytałby pewnie Patryk Małecki? Poza tym czy 15 złotych raz na dwa tygodnie to jest za dużo do wydania na ukochany klub. Naprawdę? Bilety mają pozostać w obniżonej cenie, dopóki zespół nie będzie zajmował miejsca premiowanego awansem.
Cóż za piękne wcielenie w życie zasady: „czy wygrywasz czy nie, ja i tak kocham cię”.
Zastanawiam się, czego ci kibice GKS-u oczekują. Ściąga się zawodników typu Wieczorek czy Kujawa i oczekuje się nagle wygrywania ligi. Proponuję kibicom GieKSy spędzić trochę czasu przy Orange Sport i pooglądać inne drużyny I-ligowe. Bo np. ja I ligę oglądam regularnie i widzę, że na papierze mocniejsze od GKS-u są: Zagłębie, Arka, Miedź, Olimpia, Nieciecza, Wisła i Bytovia. Katowice mają trzeźwym okiem skład na miejsca 5-8. Oczywiście, I liga jest nieprzewidywalna i z tym składem dałoby się awansować do ekstraklasy. Potrzeba by jednak było spokoju i cierpliwości. A nie nerwowych „rozmów” przy wybijaniu szyb po drugiej porażce. Dla takich kibiców, szczerze mówiąc, nie chciałoby mi się umierać. Chciałoby mi się od nich spieprzać jak najdalej.
Kibice GieKSy mówią, że są z klubem, a nie z szatnią. Że GieKSa to oni, a nie piłkarzyki. OK, raz za czas każdemu klubowi trafi się fatalna szatnia. Ale jeśli kibicom GKS-u nie pasuje żaden zestaw personalny w ostatnich latach, to niestety coś jest nie tak z kibicami, a nie z piłkarzami.
Ruch jest o jedną rundę od fazy grupowej Ligi Europy, Górnik prowadzi w ekstraklasie, Piast grał niedawno w pucharach i gra w ekstraklasie, Podbeskidzie radzi sobie coraz lepiej. GKS z każdej strony otaczają niezłe w polskiej skali drużyny. Nie dziwię się, że kibiców GieKSy to boli, rodzi frustrację, pewnie nawet kompleksy. Ale takimi listami narażają klub na śmieszność.
Mam nadzieję, że w najbliższych dniach ktoś otrzeźwieje i ten list wycofa. Uznamy, że go nie było, przemilczymy. Naprawdę ciężko mi uwierzyć, że kibice GKS-u Katowice dla paru złotych zniżki są gotowi przestać dopingować swoją drużynę (inna sprawa, że zawodnikom mogłoby to przynieść moment ulgi). Jeśli ten list był jednak na serio, mamy do czynienia z jednym z największych kibicowskich obciachów na Śląsku w XXI wieku.
Michał Trela
Autor jest dziennikarzem Przeglądu Sportowego
Więcej jego tekstów znajdziesz na michaltrela.blog.pl
Jestem zażenowany, bo powtarza się to regularnie. W GKS-ie zawsze coś się niedobrego dzieje. A to sędzia dostanie strzała, a to po trenera przyjadą na taczkach, a to prezes dostanie po twarzy, ewentualnie piłkarze zostaną zwymyślani czy zmuszeni do „rozmowy“.
Rozbrajają mnie komentarze po wczorajszej akcji. „To nie było wtargnięcie, to była ROZMOWA”. To nie jest ani czas, ani miejsce, ani okoliczności, ani towarzystwo na rozmowy. Rozmowy toczy się na partnerskich zasadach. Z jednej strony podziwiam trenera Moskala, że mimo całej sytuacji wyszedł do tłumu. Z drugiej – złamał pierwszą zasadę psychologii – z tłumem się nie dyskutuje.
Te wydarzenia są oczywiście naturalną koleją rzeczy. Niestety, ale jeśli pozwala się kibicom wchodzić na głowę, to siłą rzeczy zaczną zaraz po niej skakać. Jeśli da się palec, to wezmą całą rękę. Stowarzyszenie Kibiców znaczy w klubie stanowczo za dużo, by w GieKSie mogło być normalnie.
Ale mimo, że to wszystko wiem nie od dziś, jestem zdziwiony. Autentycznie zdziwiony listem, jakie SK wystosowało do prezesa. Oczywiście każdy kibol świata brzydzi się kibicem sukcesu. A czymże jest zachowanie SK jak nie pokazanie: jesteśmy kibicami sukcesu?
Żądają obniżenia cen biletów. Kim oni w ogóle są, żeby ustalać ceny biletów – spytałby pewnie Patryk Małecki? Poza tym czy 15 złotych raz na dwa tygodnie to jest za dużo do wydania na ukochany klub. Naprawdę? Bilety mają pozostać w obniżonej cenie, dopóki zespół nie będzie zajmował miejsca premiowanego awansem.
Cóż za piękne wcielenie w życie zasady: „czy wygrywasz czy nie, ja i tak kocham cię”.
Zastanawiam się, czego ci kibice GKS-u oczekują. Ściąga się zawodników typu Wieczorek czy Kujawa i oczekuje się nagle wygrywania ligi. Proponuję kibicom GieKSy spędzić trochę czasu przy Orange Sport i pooglądać inne drużyny I-ligowe. Bo np. ja I ligę oglądam regularnie i widzę, że na papierze mocniejsze od GKS-u są: Zagłębie, Arka, Miedź, Olimpia, Nieciecza, Wisła i Bytovia. Katowice mają trzeźwym okiem skład na miejsca 5-8. Oczywiście, I liga jest nieprzewidywalna i z tym składem dałoby się awansować do ekstraklasy. Potrzeba by jednak było spokoju i cierpliwości. A nie nerwowych „rozmów” przy wybijaniu szyb po drugiej porażce. Dla takich kibiców, szczerze mówiąc, nie chciałoby mi się umierać. Chciałoby mi się od nich spieprzać jak najdalej.
Kibice GieKSy mówią, że są z klubem, a nie z szatnią. Że GieKSa to oni, a nie piłkarzyki. OK, raz za czas każdemu klubowi trafi się fatalna szatnia. Ale jeśli kibicom GKS-u nie pasuje żaden zestaw personalny w ostatnich latach, to niestety coś jest nie tak z kibicami, a nie z piłkarzami.
Ruch jest o jedną rundę od fazy grupowej Ligi Europy, Górnik prowadzi w ekstraklasie, Piast grał niedawno w pucharach i gra w ekstraklasie, Podbeskidzie radzi sobie coraz lepiej. GKS z każdej strony otaczają niezłe w polskiej skali drużyny. Nie dziwię się, że kibiców GieKSy to boli, rodzi frustrację, pewnie nawet kompleksy. Ale takimi listami narażają klub na śmieszność.
Mam nadzieję, że w najbliższych dniach ktoś otrzeźwieje i ten list wycofa. Uznamy, że go nie było, przemilczymy. Naprawdę ciężko mi uwierzyć, że kibice GKS-u Katowice dla paru złotych zniżki są gotowi przestać dopingować swoją drużynę (inna sprawa, że zawodnikom mogłoby to przynieść moment ulgi). Jeśli ten list był jednak na serio, mamy do czynienia z jednym z największych kibicowskich obciachów na Śląsku w XXI wieku.
Michał Trela
Autor jest dziennikarzem Przeglądu Sportowego
Więcej jego tekstów znajdziesz na michaltrela.blog.pl
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku