FELIETON: Mistrzostwa świata w hokeju tuż, tuż… Dziś o nieobecnych…

15.04.2015
W niedzielę w Krakowie rozpocznie się najważniejsza dla fanów polskiego hokeja impreza sezonu, a nawet może ostatnich lat. Reprezentacja stanie przed szansą awansu w szeregi najlepszych, choć celem nadrzędnym będzie utrzymanie…
Tak, tak, wiem… znowu o hokeju…
To przez te mistrzostwa- niespecjalnie potrafię myśleć teraz o czymś innym i bezczelnie wykorzystuję fakt, że moi redakcyjni koledzy zasypują Was tekstami o piłce.  A z pewnością nie jestem jedyną osobą, która odlicza dni do startu turnieju w Tauron Arenie Kraków…

Wczoraj media obiegła wiadomość o przyznaniu polskiego obywatelstwa Ondrejowi Raszce. Pochodzący zza naszej południowej granicy bramkarz od kilku już lat gra w Polsce i od jakiegoś czasu starał się o polski paszport. Ma też za sobą debiut w reprezentacji- trener Płachta sprawdzał go podczas turnieju w Toruniu. Sprawa jego obywatelstwa trochę się przeciągała, w związku z czym Raszka nie uczestniczył w żadnym ze zgrupowań reprezentacji przed mistrzostwami i w Krakowie nie zagra.

Prezes PZHL Dawid Chwałka walczył o to, by Raszka został Polakiem jeszcze przed mistrzostwami i chyba niepotrzebnie. Z jednej strony dotrzymał słowa: obiecał, że załatwi sprawę przed mistrzostwami i załatwił. Z drugiej- dał Raszce niepotrzebną nadzieję.  A decyzja sztabu w sprawie bramkarza Podhala zapadła w chwili, gdy rozpoczynało się zgrupowanie w Krynicy- a więc trzy tygodnie temu. Nie ma obywatelstwa- nie przygotowuje się z kadrą. I moim zdaniem źle się stało, że Raszka otrzymał ten paszport teraz, kiedy teoretycznie mógłby jeszcze w Krakowie zagrać. Bo to oznacza niepotrzebne zamieszanie w mediach, złość jego zwolenników a i sam zawodnik ma prawo czuć się pokrzywdzony- bo przecież on do tej Krynicy chciał jechać…

Piłkarska reprezentacja dość często korzysta- czy też korzystała- z naturalizowanych Polaków, w hokejowej to raczej rzadki proceder. Temat ostatnio powrócił nie tylko ze względu na Raszkę, ale i grających w Sanoku Kanadyjczyków. Zarówno Michael Cichy jak i Jordan Pietrus dysponują potwierdzonym polskim obywatelstwem i wielu ekspertów widziałoby ich w zespole Jacka Płachty. Pewnie- umiejętności mają spore i mogliby wnieść dużo do zespołu pod względem jakości na lodzie. Mam jednak wątpliwości innego rodzaju- czy kadra dobrze by ich przyjęła? Czy byliby w stanie się w nią wkomponować? Coraz więcej drużyn sięga po graczy zza oceanu, ale kadra to zupełnie inna para kaloszy. Poza tym- jeśli mam być szczera- Polacy powinni chyba mówić w ojczystym języku, a żaden z wymienionych polskiego nie zna…

Na razie kadra bez „obcoPolaków” przygotowuje się do mistrzostw. To będzie naprawdę trudny turniej, bo- poza może Ukrainą- żaden zespół nie odstaje od pozostałych na tyle, by uznać go za pewniaka do spadku i równie dobrze białoczerwoni mogą awansować, jak i pożegnać się z grupą A. Oby bliżej byli jednak tego pierwszego scenariusza. Jeśli  wnioskować na podstawie atmosfery na zgrupowaniu- będą się bić o elitę… I na to liczę. Do zobaczenia w Krakowie!

Olga Rybicka
Reporterka sportowa
TVP Katowice


 
autor: Olga Rybicka

Przeczytaj również