FELIETON: Kibice gości są potrzebni! Od zaraz i wszędzie…
04.03.2015
Lubię doping na stadionach, naprawdę. Ogłuszający, przyprawiający o dreszcze, niekoniecznie oprawiony pirotechniką (każdy ma prawo mieć na ten temat własne zdanie - moje skromne mówi, że jeśli coś jest zakazane, to należy z tego zrezygnować). Zawsze będę pamiętać, jak wielkie wrażenie zrobiła na mnie pierwsza wizyta na stadionie w Dortmundzie… Borussia wygrała wtedy ze swoją imienniczką z Moenchengladbach i zdobyła mistrzostwo Niemiec. Stadion wypełniony do ostatniego miejsca, śpiewający kibice… nie znam niemieckiego i nie rozumiałam ani słowa, ale z wrażenia chciało mi się płakać…
Na tym meczu było 8000 kibiców z Gladbach i dołożyli oni swoją cegiełkę do atmosfery, byli ważnym elementem tego święta. Tak właśnie powinno być wszędzie. A u nas? Zbyt wiele meczów odbywa się bez fanów gości…
W hokeju to norma. Na niewielu lodowiskach pojawiają się kibice drużyn przyjezdnych. Powody są różne: a to nie ma warunków, a to odpowiedniego sektora… Gdy dotyczy to grup zorganizowanych, jestem w stanie to zrozumieć. Bo trzeba by ich oddzielić od miejscowych, zapewnić bezpieczeństwo, osobne wejście… Rozumiem, naprawdę. Niestety - zbyt wiele klubów idzie dalej, za daleko. Chodzi mi o nieszczęsną historię ze sprawdzaniem dowodów… Tego nie jestem w stanie ani zrozumieć, ani zaakceptować. To szkodzi każdej dyscyplinie, takiej jak hokej szczególnie - bo i tak grono fanów jest dość szczupłe. Jeśli zabronimy kibicom jeździć za swoją drużyną, nawet bez afiszowania się z przynależnością klubową, zabijemy miłość do tego sportu - a to ostatnia rzecz, jakiej potrzebuje…
W Jastrzębiu często pojawiają się kibice gości - i to w zorganizowanych grupach. W Tychach, Krakowie, Katowicach także nikt się nie wygłupia i nie sprawdza miejsca zameldowania. Dlaczego tam można, a w Oświęcimiu (zdarzało się to bardzo często) czy Nowym Targu nie? Wszyscy wiemy, w jakim kierunku to zmierza - za rok czy dwa, tak jak w piłkarskiej ekstraklasie, trzeba będzie mieć kartę kibica i ograniczać się do „domowego” lodowiska…
Kibice gości to nie tylko wsparcie dla drużyny, która walczy o punkty na obcym terenie, to także mobilizacja dla miejscowych fanów. W ostatniej kolejce sezonu zasadniczego byłam na meczu w Oświęcimiu. Unia grała z JKH GKS-m Jastrzębie - zwycięstwo zapewniało jastrzębianom awans do play-offów z pierwszego miejsca. To, co najbardziej mnie zdziwiło podczas tamtego meczu to fakt, że skromna grupka kibiców JKH (która jakoś nie wadząc nikomu weszła na lodowisko w barwach i z szalikami) była głośniejsza od miejscowych fanów. Jestem pewna, że tego błędu kibice przy Chemików więcej nie popełnią…
Na wspomnianym już meczu w Dortmundzie kibice z Gladbach - z szalikami na szyjach - siedzieli w wyznaczonych sektorach, ale także pomiędzy miejscowymi fanami - tuż obok mnie. Nie marzę nawet, by tak było i u nas - to może zbyt wiele. Chcę tylko, by kibic miał prawo obejrzeć na żywo mecz swojego zespołu, nawet w obcym mieście. Chcę tylko, by było normalnie.
Olga Rybicka
Reporterka sportowa
TVP Katowice
Na tym meczu było 8000 kibiców z Gladbach i dołożyli oni swoją cegiełkę do atmosfery, byli ważnym elementem tego święta. Tak właśnie powinno być wszędzie. A u nas? Zbyt wiele meczów odbywa się bez fanów gości…
W hokeju to norma. Na niewielu lodowiskach pojawiają się kibice drużyn przyjezdnych. Powody są różne: a to nie ma warunków, a to odpowiedniego sektora… Gdy dotyczy to grup zorganizowanych, jestem w stanie to zrozumieć. Bo trzeba by ich oddzielić od miejscowych, zapewnić bezpieczeństwo, osobne wejście… Rozumiem, naprawdę. Niestety - zbyt wiele klubów idzie dalej, za daleko. Chodzi mi o nieszczęsną historię ze sprawdzaniem dowodów… Tego nie jestem w stanie ani zrozumieć, ani zaakceptować. To szkodzi każdej dyscyplinie, takiej jak hokej szczególnie - bo i tak grono fanów jest dość szczupłe. Jeśli zabronimy kibicom jeździć za swoją drużyną, nawet bez afiszowania się z przynależnością klubową, zabijemy miłość do tego sportu - a to ostatnia rzecz, jakiej potrzebuje…
W Jastrzębiu często pojawiają się kibice gości - i to w zorganizowanych grupach. W Tychach, Krakowie, Katowicach także nikt się nie wygłupia i nie sprawdza miejsca zameldowania. Dlaczego tam można, a w Oświęcimiu (zdarzało się to bardzo często) czy Nowym Targu nie? Wszyscy wiemy, w jakim kierunku to zmierza - za rok czy dwa, tak jak w piłkarskiej ekstraklasie, trzeba będzie mieć kartę kibica i ograniczać się do „domowego” lodowiska…
Kibice gości to nie tylko wsparcie dla drużyny, która walczy o punkty na obcym terenie, to także mobilizacja dla miejscowych fanów. W ostatniej kolejce sezonu zasadniczego byłam na meczu w Oświęcimiu. Unia grała z JKH GKS-m Jastrzębie - zwycięstwo zapewniało jastrzębianom awans do play-offów z pierwszego miejsca. To, co najbardziej mnie zdziwiło podczas tamtego meczu to fakt, że skromna grupka kibiców JKH (która jakoś nie wadząc nikomu weszła na lodowisko w barwach i z szalikami) była głośniejsza od miejscowych fanów. Jestem pewna, że tego błędu kibice przy Chemików więcej nie popełnią…
Na wspomnianym już meczu w Dortmundzie kibice z Gladbach - z szalikami na szyjach - siedzieli w wyznaczonych sektorach, ale także pomiędzy miejscowymi fanami - tuż obok mnie. Nie marzę nawet, by tak było i u nas - to może zbyt wiele. Chcę tylko, by kibic miał prawo obejrzeć na żywo mecz swojego zespołu, nawet w obcym mieście. Chcę tylko, by było normalnie.
Olga Rybicka
Reporterka sportowa
TVP Katowice
Polecane
Polska Hokej Liga