Fatum nad obrońcą GieKSy. Pozostaje mu nerwowo przebierać nogami
15.05.2009
Marcin Krysiński wychował się w tej części Łodzi, która kibicuje ŁKS-owi. Jutrzejszy mecz traktuje szczególnie, nawet mimo tego, że na boisko nie wybiegnie. - To chyba jakieś fatum. Długo gram w piłkę, ale przeciw Widzewowi udało mi się wystąpić tylko raz. To było w 2005 roku, gdy łodzianie przyjechali do Wodzisławia Śląskiego bić się w barażu o ekstraklasę. A tak poza tym to zawsze przed pojedynkami z zespołem z Alei Piłsudskiego prześladują mnie albo kartki, albo kontuzje... - rozkłada ręce popularny "Krycha". Tym razem sprawę załatwiło "żółtko", jakie 33-latek obejrzał w środę w Łęcznej.
Niefart obrońcy GieKSy jest tym większy, że właśnie we wspomnianym starciu z Górnikiem w końcu wskoczył do wyjściowej jedenastki. - Co prawda z konieczności do formacji pomocy, ale i tak pokazałem się z dobrej strony. Jutro zasiądę na trybunach, a tego wprost nienawidzę. Człowiek jest z dala od boiska, nie ma wpływu na przebieg spotkania i tylko nerwowo przebiera nogami. Już wolałbym znaleźć się na ławce rezerwowych i nie wstać z niej przez 90 minut - zaznacza Krysiński. Jeśli jednak GKS zdoła wygrać, to... - Ufunduję chłopakom jakąś nagrodę - uśmiecha się zawodnik katowiczan. Czy koledzy z drużyny dadzą mu ku temu szansę?
Niefart obrońcy GieKSy jest tym większy, że właśnie we wspomnianym starciu z Górnikiem w końcu wskoczył do wyjściowej jedenastki. - Co prawda z konieczności do formacji pomocy, ale i tak pokazałem się z dobrej strony. Jutro zasiądę na trybunach, a tego wprost nienawidzę. Człowiek jest z dala od boiska, nie ma wpływu na przebieg spotkania i tylko nerwowo przebiera nogami. Już wolałbym znaleźć się na ławce rezerwowych i nie wstać z niej przez 90 minut - zaznacza Krysiński. Jeśli jednak GKS zdoła wygrać, to... - Ufunduję chłopakom jakąś nagrodę - uśmiecha się zawodnik katowiczan. Czy koledzy z drużyny dadzą mu ku temu szansę?
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku