Fatalna GieKSa. Trójka w plecy!

13.09.2017
Kolejny słaby występ GKS-u Katowice. Podopieczni trenera Piotra Mandrysza popełniali w Sosnowcu sporo błędów i w efekcie przegrali. GieKSa ma już cztery porażki na koncie, mimo że rozegrano dopiero osiem kolejek...
Rafał Rusek/Press Focus
O ile trener Zagłębia Sosnowiec nie zmienił wyjściowej "11" w porównaniu do poprzedniego spotkania, tak w ekipie GKS-u Katowice były trzy zmiany - na prawym skrzydle grał Oktawian Skrzecz, za napastnikiem Andreja Prokić, a na środek obrony wrócił Mateusz Kamiński. Wrócił i... już w pierwszej akcji popełnił błąd, który prawie spowodował bramkę dla gospodarzy.

Mimo że Kamiński miał już piłkę na nodze, nie zdołał przeciąć podania Tomasza Nowaka do Patryka Mularczyka. Ten jednak przegrał pojedynek z Mateuszem Abramowiczem, któremu po chwili dopisało szczęście, bo dobitka Konrada Wrzesińskiego minimalnie minęła słupek. Jak się później okazało, to właśnie po błędach rywali obie ekipy stwarzały sobie sytuacje.

Po kwadransie gry piłkę stracił Rafał Makowski, przez co GieKSa ruszyła z kontrą. Bartłomiej Kalinkowski wbiegł w pole karne i strzelił na bramkę, trafił jednak w Dawida Kudłę. Po pół godzinie gry fatalnie do Tomasza Midzierskiego zagrał Łukasz Zejdler, przez co kapitan GKS-u zanotował stratę. Blisko co najmniej kandydatury do "gola kolejki" był Wojciech Łuczak. Jego uderzenie trafiło jednak w boczną siatkę. Przed przerwą groźnie było jeszcze raz - ponownie w polu karnym gości. Nowak zagrał do Szymona Lewickiego, który co prawda oddał strzał obok bramkarza, ale skuteczną interwencją popisał się Midzierski.

Źle w drugą połowę wszedł Adrian Frańczak, który po kilku minutach złapał żółtą kartkę. Chwilę później obrońca GKS-u ponownie faulował, niedaleko swojego pola karnego. Piłka po dośrodkowaniu Mularczyka trafiła do Mateusza Cichockiego, który głową zgrał do stojącego przy bliższym słupku Rafała Makowskiego, a ten z niewielkiej odległości - również głową - wpisał się na listę strzelców. Lepiej mógł się zachować Abramowicz, który stał za plecami zawodnika Zagłębia.

GieKSa niemrawo zabierała się do odrabiania strat i praktycznie ani przez moment nie zapowiadało się na to, by doszło do wyrównania. Jakby tego było mało, pod koniec spotkania sędzia odgwizdał - kontrowersyjny - rzut karny dla sosnowiczan za zagranie ręką Kamińskiego. Z 11 metrów celnie uderzył Vamara Sanogo, dla którego był to pierwszy występ na Stadionie Ludowym od momentu powrotu do Sosnowca.

Arbiter powinien podyktować jeszcze jeden rzut karny - tym razem dla GKS-u. W doliczonym czasie gry ewidentnie faulowany był Armin Ćerimagić. Tomasz Wajda nie dopatrzył się przewinienia, co rozwścieczyło piłkarzy gości. Sfrustrowany Kamiński po chwili sfaulował Tomasza Nawotkę, za co otrzymał drugą dla siebie żółtą kartkę i musiał przedwcześnie opuścić boisko. W doliczonym czasie gry rozbitych GieKSiarzy dobił Sanogo, który drugi raz pokonał Abramowicza.

GKS dalej tkwi w kryzysie. Początek sezonu jest w wykonaniu kandydata do awansu słaby. Katowiczanie wygrali zaledwie dwa z ośmiu spotkań i z kolejki na kolejkę lądują coraz niżej w tabeli...

Zagłębie Sosnowiec - GKS Katowice 3:0 (0:0)
1:0 - Makowski, 56'
2:0 - Sanogo, 83' (rzut karny)
3:0 - Sanogo, 90'

Zagłębie: Kudła - Nawotka, Jędrych, Cichocki, Udovicić - Łuczak (88' Pikul), Makowski, Nowak, Wrzesiński - Lewicki (65' Sanogo), Mularczyk (81' Milewski). Trener: Dariusz Dudek.

GKS: Abramowicz - Pleva, Midzierski, Kamiński, Frańczak - Kalinkowski, Zejdler - Skrzecz, Prokić (87' Ćermagić), Błąd (60' Goncerz) - Kędziora (73' Plizga). Trener: Piotr Mandrysz.

Żółte kartki: Lewicki, Jędrych, Łuczak - Kalinkowski, Frańczak, Pleva, Kamiński, Abramowicz.
Czerwona kartka Kamiński (90' za dwie żółte).
Sędziował Tomasz Wajda (Żywiec).
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również