Energetyk ROW - GKS Katowice 0-4. Nokaut przy gliwickiej!
Wydarzenie
Trudno powiedzieć czy ważniejszym wydarzeniem był gol strzelony na 0:1 przez Grzegorza Fonfarę w 49 minucie czy też wejście na boisko Michała Zielińskiego i Tomasza Wróbla, którzy strzelili kolejne trzy bramki. Ławka rezerwowych szczególnie dobrze zrobiła Tomaszowi Wróblowi, który był bezbłędny od 65 minuty, w której pojawił się na boisku.
Bohater
Do 65 minuty skłanialibyśmy się ku wskazaniu Adriana Jurkowskiego, który fantastycznie prezentował się w linii defensywnej katowiczan. Jednak to co zrobił Tomasz Wróbel po wejściu na boisko przekonało nas do wskazania jego osoby jako bohatera meczu. Dwie bramki i asysta przy golu Michała Zielińskiego. A to wszystko w zaledwie 25 minut. Czapki z głów.
Co ciekawego
- Po pierwszej połowie GKS Katowice nie miał na swoim koncie ani jednego celnego strzału. Zresztą cała pierwsza połowa stała na bardzo niskim poziomie
- Na trybunach znalazły się dziś trzy grupy kibiców: kibice Energetyka ROW, kibice Górnika Zabrze ( z racji przyjaznych relacji zarówno z GKS-em jak i Energetykiem), oraz duża grupa kibiców Gieksy- wszyscy razem stworzyli wspaniałą atmosferę
- W drugiej połowie kibice gospodarzy zaprezentowali efektowną oprawę w postaci flagowiska, niestety nie obyło się też bez incydentów w postaci rac rzuconych na murawę, przez co mecz musiał być na chwilę przerwany
- W 89 minucie czerwoną kartką za brutalny atak został ukarany Maxim Potirniche- co ciekawe wszedł on na boisko dopiero w 37 minucie kiedy to zastąpił kontuzjowanego Marcina Grolika
- W 59 minucie rybniczanie mieli doskonałą okazję do wyrównania meczu. Przy stanie 0:1 w poprzeczkę uderzył Mariusz Muszalik.
- Aż trzy bramki padły łupem rezerwowych GKS-u. Najpierw to Tomasz Wróbel świetnie podał do Michała Zielińskiego, a ten głową pokonał Bucka. Następne dwie bramki to dzieło samego Wróbla (obie w doliczonym czasie gry) z czego jedna po asyście… Zielińskiego.