Dziurawa obrona tyszan. Kolejny zawodnik niezdolny do gry

17.03.2010
Kontuzje nękają GKS Tychy. Z gry wypadł Łukasz Sokół. Tyszanie stracili też Tomasa Jakesza, a wczoraj Krzysztof Śmiełowski został trafiony krążkiem w twarz i ma złamaną kość jarzmową.
- Defensywa się nam niemal całkowicie rozpadła - mówi drugi trener tyszan, Bartłomiej Sobas. - Zdrowi są tylko: Mejka, Majkowski, Gonera i Kotlorz. Dojdzie do nich Matla z rezerwy i chyba Proszkiewicz, który już w trakcie sezonu pełnił rolę obrońcy, choć nominalnie jest napastnikiem.

Jak sklecić obronę na mecz w Sosnowcu? To chyba najważniejsze w tej chwili pytanie, na które trener Jan Vavreczka musi znaleźć odpowiedź do godziny 18.00.

- To był rykoszet - mówi Krzysztof Śmiełowski. - Krążek odbił się od poprzeczki i trafił mnie w twarz. Krew polała się z nosa, ale gorszy był ból szczęki. Od razu pojechałem do szpitala, a z niego, po prześwietleniu, które wykazało złamanie kości jarzmowej, przewieziono mnie do Sosnowca. Leżę na siódmym piętrze, na oddziale urazowo-szczękowym i czekam na decyzję jak będę leczony. Są trzy możliwości: albo wstawią mi "blaszkę", żeby unieruchomić górną szczękę, albo ją zdrutują, albo - jeżeli kość się będzie normalnie zrastać - zostawią bez ingerencji, ale tak czy tak muszę uważać - dodaje zawodnik.
źródło: sport.tygodnikecho.pl

Przeczytaj również