Działacz PZPN-u: Nie przyszłoby więcej ludzi na finał Pucharu Polski

20.05.2009
Obie pule biletów, które otrzymali Ruch Chorzów i Lech Poznań, zostały wyprzedane w komplecie. A jednak organizator (władze PZPN) twierdzą, że ograniczenie widowni było dobrym rozwiązaniem!
"Skandalem z udziałem panów z piłkarskiej centrali jest dla mnie ich podejście do finału Pucharu Polski. Śmieszne są ich argumenty za ograniczeniem liczby widzów do 25 tysięcy. To ogromny stadion i trzeba było zrobić wszystko, by zapełnić go do ostatniego miejsca" - pisał na naszym blogu Radosław Gilewicz, jeszcze przed pierwszym gwizdkiem wtorkowego spotkania.

Decyzja o tym, że finał zostanie rozegrany na Stadionie Śląskim, zapadła kilka miesięcy temu. PZPN był organizatorem imprezy. Żaden z jego działaczy nie przewidział, że tak daleko może awansować klub z Chorzowa, a więc i zapotrzebowanie na bilety będzie większe. - Zakwalifikowanie się Ruchu było zaskoczeniem - przyznał Rudolf Bugdoł, wiceprezes PZPN.

[url=http://www.youtube.com/watch?v=ofR5LZ1n7g4][b]Zobacz jak dopingowali i bawili się kibice "Niebieskich" w trakcie finału >[/b][/url]

- Atmosfera była kapitalna, a ludzi mogło przyjść jeszcze więcej, gdyby nie ograniczenie widowni. Sądzę, że to powinien być materiał do przemyśleń dla niektórych ludzi - stwierdził po spotkaniu Wojciech Grzyb, kapitan Ruchu. Okazuje się tymczasem, że związkowi działacze nie uważają swojej decyzji za błąd. - Na pewno nie przyszłoby więcej kibiców - przekonywał nawet Bugdoł, krótko po finale. - To jednak nie derby Śląska, kiedy była cała zima na przygotowania. Ruch i Lech otrzymały wejściówki na kilka dni przed meczem i miały ogromne problemy z ich sprzedażą - dodał wiceprezes PZPN-u.

Czy słowa te potwierdzają na Cichej? - Gdybyśmy dostali i pięć tysięcy biletów więcej, to dalibyśmy radę - odpowiedział Mariusz Gudebski, rzecznik prasowy Ruchu. - Więcej czasu, lepsze wypromowanie imprezy w mediach i myślę, że przyszłoby na ten finał nawet 40 tysięcy ludzi. Z odebranych telefonów wnioskuję, że były osoby, które rezygnowały z przyjechania do Chorzowa, bo dowiedziały się o ograniczeniu widowni i bały się, że nie nabędą wejściówek.

Dodajmy, że najmniejszych problemów ze zbyciem biletów nie było też w Poznaniu, a Bugdoł jest... prezesem Śląskiego Związku Piłki Nożnej. - Niech organizacja tego meczu jest podsumowaniem naszych starań, jako Śląska, o Euro 2012. Skoro nie potrafiliśmy sobie poradzić z imprezą kalibru Pucharu Polski, to jak marzyć o mistrzostwach Europy? - pyta Mariusz Śrutwa w nowym wpisie na swoim blogu. [url=http://www.sportslaski.pl/blog.php?id=8][b]przeczytaj jego całe przemyślenie na ten temat >[/b][/url]
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również