Dwugłos trenerski po meczu GKS Katowice - Pogoń Siedlce.
19.03.2016
- Mieliśmy sporo problemów po poprzedniej kolejce, głównie z prawą stroną. Musieliśmy na siłę zmienić ustawienie. To odbiło się na tym, że zabrakło jakości. O pierwszej połowie możemy zapomnieć jeśli chodzi o ofensywę z obu stron. W drugiej chcieliśmy grać odważniej, bo granie na 0:0 nie jest dobrym pomysłem. Popełniliśmy koszmarny błąd, Chyła dał się ograć, a Zembrowski sobie sam wbił piłkę do bramki. Mecz stał się ciekawy i długo będziemy pamiętać „główkę” Gołębiewskiego. Nie strzelamy bramek i to przekłada się na punkty. Mogliśmy ugrać remis, ale tylko remis. Nie stać nas było na zwycięstwo.
Najwięcej pretensji trener Pogoni miał do sędziego, który nie podyktował rzutu karnego za zagranie piłki ręką przez Olivera Praznovskyego - I pytanie retoryczne – co trzeba zrobić, żeby gwizdnąć karnego za rękę w pierwszej lidze? Po zagraniu Chyły obrońca GKS-u dotknął piłkę właśnie ręką. Ale arbiter nie podyktował „jedenastki", bo jak stwierdził zawodnik gości się tej piłki nie spodziewał. To jak ma się spodziewać? Powinien dostać sms-a? Przez 22 kolejki nie dostajemy karnego za podobne sytuacje.
Dużo spokojniejszy był wczorajszy solenizant trener Jerzy Brzęczek.
- Popełnialiśmy jeden podstawowy błąd – mijaliśmy 2-3 przeciwników, ale nie przyspieszaliśmy gry, wracaliśmy do punktu wyjścia. W drugiej połowie już były sytuacje, cieszę się z wejścia Pawła Szołtysa, który bardzo dobrze zachował się przy bramce. Inna sprawa, że powinniśmy zdobyć gola na 2:0. A tak, było gorąco. Mieliśmy trochę szczęścia przy główce w ostatniej minucie. Cieszę się z wygranej przed własną publicznością, zwłaszcza po nieudanym meczu z Arką.
Szkoleniowiec GKS odniósł się także do osłabień kadrowych przed meczem w Legnicy. - Nie jest to dla nas pozytywne, ale mamy zawodników, którzy czekają na szansę. Ci którzy wejdą w Legnicy muszą pokazać swoją przydatności.
Wiadomo, że w meczu z Miedzią nie zagrają kontuzjowany Filip Burkhardt oraz Grzegorz Goncerz, który musi pauzować za kartki. Istnieje za to szansa, że w piątek przy ustalaniu składu trener Brzęczek będzie mógł brać już pod uwagę kontuzjowanych do niedawna Adrian Frańczaka i Tomasza Zahorskiego. Obecność tych dwóch ofensywnych zawodników pozwoliłaby na wypełnienie luki po dzisiejszych osłabieniach.
Najwięcej pretensji trener Pogoni miał do sędziego, który nie podyktował rzutu karnego za zagranie piłki ręką przez Olivera Praznovskyego - I pytanie retoryczne – co trzeba zrobić, żeby gwizdnąć karnego za rękę w pierwszej lidze? Po zagraniu Chyły obrońca GKS-u dotknął piłkę właśnie ręką. Ale arbiter nie podyktował „jedenastki", bo jak stwierdził zawodnik gości się tej piłki nie spodziewał. To jak ma się spodziewać? Powinien dostać sms-a? Przez 22 kolejki nie dostajemy karnego za podobne sytuacje.
Dużo spokojniejszy był wczorajszy solenizant trener Jerzy Brzęczek.
- Popełnialiśmy jeden podstawowy błąd – mijaliśmy 2-3 przeciwników, ale nie przyspieszaliśmy gry, wracaliśmy do punktu wyjścia. W drugiej połowie już były sytuacje, cieszę się z wejścia Pawła Szołtysa, który bardzo dobrze zachował się przy bramce. Inna sprawa, że powinniśmy zdobyć gola na 2:0. A tak, było gorąco. Mieliśmy trochę szczęścia przy główce w ostatniej minucie. Cieszę się z wygranej przed własną publicznością, zwłaszcza po nieudanym meczu z Arką.
Szkoleniowiec GKS odniósł się także do osłabień kadrowych przed meczem w Legnicy. - Nie jest to dla nas pozytywne, ale mamy zawodników, którzy czekają na szansę. Ci którzy wejdą w Legnicy muszą pokazać swoją przydatności.
Wiadomo, że w meczu z Miedzią nie zagrają kontuzjowany Filip Burkhardt oraz Grzegorz Goncerz, który musi pauzować za kartki. Istnieje za to szansa, że w piątek przy ustalaniu składu trener Brzęczek będzie mógł brać już pod uwagę kontuzjowanych do niedawna Adrian Frańczaka i Tomasza Zahorskiego. Obecność tych dwóch ofensywnych zawodników pozwoliłaby na wypełnienie luki po dzisiejszych osłabieniach.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku