Dubler GieKSy trafił do siatki i był... zdziwiony

19.09.2013
Bartłomiej Chwalibogowski w meczu z Arką Gdynia pojawił się na boisku po przerwie, a tuż przed upływem regulaminowego czasu gry trafił do siatki. Widząc piłkę wpadającą do siatki "Chwałek" nie krył zdziwienia.
- Albo się trochę zabiegłem, albo dostałem podanie trochę za plecy. Udało mi się z piłką zabrać i jakoś czubkiem buta uderzyć. Może to nie był czysty strzał, ale wpadła piłka do bramki, a to jest najważniejsze. Trochę się zdziwiłem - przyznaje Bartłomiej Chwalibogowski, pomocnik GKS-u Katowice.

Wynik meczu po godzinie gry otworzył Przemysław Pitry. - Otwarcie wyniku było kluczowym momentem tego spotkania. Przez cały czas to spotkanie toczyło się gdzieś na styku. Arka długimi momentami utrzymywała się przy piłce i chyba w większym stopniu kontrolowała przebieg tego meczu. Na szczęście po moim trafieniu już nie było wątpliwości, że to my zgarniemy trzy punkty - ocenia doświadczony zawodnik.

GieKSa wygrała, ale nie zaprezentowała najlepszego stylu. - Chcielibyśmy grać lepiej i bardziej widowiskowo. Cały czas nad tym pracujemy i na efekty będzie trzeba jeszcze poczekać. Na dziś najważniejsze jest to, że seryjnie punktujemy i idziemy z meczu na mecz w górę tabeli. Na tę bardzo dobrą grę przyjdzie jeszcze czas. Arka to nie jest drużyna chłopców do bicia. Mają w swoich szeregach dobrych zawodników i o te punkty nie było łatwo - uspokaja 31-latek.

GKS Katowice w dwóch ostatnich meczach domowych sięgnął po sześć punktów. W niedzielę na Bukową przyjedzie Dolcan Ząbki. - Mamy dwa mecze za sobą i możemy być z ich wyników zadowoleni. Dolcan jest liderem i prezentuje chyba najlepszą dyspozycję z dotychczasowych rywali. Będziemy chcieli podtrzymać naszą zwycięską passę i w niedzielę dopisać kolejny komplet punktów - zapowiada Chwalibogowski.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również