Dośrodkowanie na wagę trzech punktów

31.03.2018
To nie było wielkie widowisko. W spotkaniu GKS-u Katowice z Zagłębiem Sosnowiec padł tylko jeden gol, w dodatku... po dośrodkowaniu. GieKSa wygrała trzeci mecz z rzędu i pozostaje niepokonana w tym roku.
Rafał Rusek/Press Focus
Piłkarze GKS-u Katowice wyszli na mecz w koszulkach "Seba trzymaj się". Ma to związek z kontuzją Sebastiana Nowaka, który zerwał więzadło. Warto podkreślić, że klub nie zamierza zostawić bramkarza samego w trudnej sytuacji i zaoferował mu przedłużenie wygasającego w czerwcu kontraktu. Brawo!

Pochwały nie należą się za to piłkarzom - i sędziemu. Arbiter na początku spotkania nie zauważył, że Vamara Sanogo dostał cios łokciem i padł na murawę. Przez dłuższą chwilę Francuz leżał na brzuchu i nie ruszał się. Dopiero po chwili Artur Aluszyk postanowił przerwać spotkanie, by można było sprawdzić co się stało zawodnikowi Zagłębia Sosnowiec.

Piłkarze? Mieli więcej kiksów niż dobrych zagrań. Poważne błędy popełniał Dawid Kudła, który najpierw wyszedł za pole karne, by wybić piłkę, ale... nie trafił w nią. Pod koniec pierwszej połowy bramkarz Zagłębia znów się nie popisał i fatalnie podał prosto do rywala, dzięki czemu Adrian Błąd mógł dośrodkować z prawej strony boiska, ale nikt nie zdołał zamknąć zagrania. To właśnie po centrach gospodarze byli najgroźniejsi - wcześniej wrzutkę Błąda nie wykorzystał Wojciech Kędziora, który źle trafił w piłkę. Kilku innych dośrodkowań GieKSiarze nie potrafili zakończyć strzałami.

Jedna z pierwszych akcji drugiej połowy zakończyła się fatalnie dla gości z Sosnowca. GKS wyszedł z szybką kontrą, po której na bramkę Kudły biegł Andreja Prokić. Gonić go próbował Przemysław Babiarz, ale jedyną szansą na powstrzymanie Serba był faul. Pomocnik Zagłębia przerwał akcję, ale po chwili ujrzał zasłużoną czerwoną kartkę. Po niej GieKSa zaczęła przeważać i stwarzać kolejne sytuacje.

GKS coraz częściej strzelał i w końcu zdobył gola, ale... nie po strzale. Błąd chciał dośrodkować z lewego skrzydła do Kędziory, ale nikt nie zdołał przeciąć jego podania i... piłka wpadła do siatki. Mimo prowadzenia i gry o jednego więcej, gospodarze nie mogli być pewni wygranej. Zagłębie starało się zdobyć wyrównującą bramkę, ale gospodarze zdołali obronić prowadzenie i zgarnęli kolejne trzy punkty.

W końcówce na trybuny odesłany został trener Jacek Paszulewicz, który... domagał się wykonania zmiany. Należy podkreślić, że sędziowska ekipa nie potrafiła porozumieć się i pretensje szkoleniowca wydawały się słuszne. Dzięki wygranej GKS wskoczył na czwartą pozycję w tabeli. Do drugiej Chojniczanki Chojnice traci już tylko dwa punkty. Przypomnijmy, że obie te drużyny zmierzą się ze sobą 18 kwietnia.

GKS Katowice - Zagłębie Sosnowiec 1:0 (0:0)
1:0 - Błąd, 62'

GKS: Abramowicz - Frańczak, Kamiński, Klemenz, Mączyński - Słomka (59' Skrzecz), Poczobut, Zejdler, Prokić, Błąd (90' Słaby) - Kędziora (77' Goncerz). Trener: Jacek Paszulewicz.

Zagłębie: Kudła - Malheiro, Jędrych, Cichocki, Puchacz - Wrzesiński (80' Banasiak), Babiarz, Nowak, Sanogo, Pribula (59' Rzonca) - Lewicki (58' Cristovao). Trener: Dariusz Dudek.

Żółte kartki: Mączyński, Skrzecz.
Czerwona kartka Babiarz (51' za faul)
Sędziował Artur Aluszyk (Szczecin).

Widzów: 5250.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również