Dolcan - Katowice 0-1. Szczęśliwa wygrana nad "czerwoną latarnią" ligi
06.03.2011
Przeważającą część pierwszej odsłony w wykonaniu obu stron, określić można jednym słowem: chaos. Spora ilość fauli i bezproduktywne wymiany podań w środku pola nie zwiastowały, że którejkolwiek z drużyn uda się wreszcie osiągnąć upragniony cel. Aż do 40. minuty...
Wtedy też Janusz Dziedzic idealnie w tempo wypuścił Bartłomieja Chwalibogowskiego, który sprytnym lobem znalazł sposób na bezradnie interweniującego, niespełna 19-letniego bramkarza Dolcanu, Rafała Leszczyńskiego. GieKSa legitymowała się wówczas stuprocentową skutecznością, bo był to... pierwszy celny strzał na bramkę gospodarzy od początku meczu!
Podobnie jak w piątkowej potyczce Wisły Kraków z Ruchem Chorzów, tym razem to katowiczanie już po minucie mogli stracić gola. Hubert Robaszek znalazł się w sytuacji sam na sam z Markiem Pączkiem, ale po jego próbie futbolówka minimalnie przeszła obok słupka.
Obraz gry po przerwie nie zmienił się. W dalszym ciągu oba zespoły miały problem ze sforsowaniem formacji obronnej przeciwnika. Nie pomogły nawet trzy zmiany (zrobione już po godzinie pojedynku), na które zdecydował się szkoleniowiec Dolcanu, Robert Moskal.
Tuż przed końcem miejscowi dali ujście swej frustracji. W dogodnej sytuacji znalazł się Marcin Stańczyk, a po przegranej rywalizacji z Pączkiem, zawodnik z Ząbek kopnął golkipera GKS-u. Decyzja arbitra mogła być tylko jedna: druga żółta kartka. Uraz okazał się na tyle poważny, że potrzebna była zmiana. Na placu gry zameldował się Jacek Gorczyca, który zachował czyste konto do ostatniego gwizdka. Komplet punktów jedzie do stolicy Górnego Śląska!
Wtedy też Janusz Dziedzic idealnie w tempo wypuścił Bartłomieja Chwalibogowskiego, który sprytnym lobem znalazł sposób na bezradnie interweniującego, niespełna 19-letniego bramkarza Dolcanu, Rafała Leszczyńskiego. GieKSa legitymowała się wówczas stuprocentową skutecznością, bo był to... pierwszy celny strzał na bramkę gospodarzy od początku meczu!
Podobnie jak w piątkowej potyczce Wisły Kraków z Ruchem Chorzów, tym razem to katowiczanie już po minucie mogli stracić gola. Hubert Robaszek znalazł się w sytuacji sam na sam z Markiem Pączkiem, ale po jego próbie futbolówka minimalnie przeszła obok słupka.
Obraz gry po przerwie nie zmienił się. W dalszym ciągu oba zespoły miały problem ze sforsowaniem formacji obronnej przeciwnika. Nie pomogły nawet trzy zmiany (zrobione już po godzinie pojedynku), na które zdecydował się szkoleniowiec Dolcanu, Robert Moskal.
Tuż przed końcem miejscowi dali ujście swej frustracji. W dogodnej sytuacji znalazł się Marcin Stańczyk, a po przegranej rywalizacji z Pączkiem, zawodnik z Ząbek kopnął golkipera GKS-u. Decyzja arbitra mogła być tylko jedna: druga żółta kartka. Uraz okazał się na tyle poważny, że potrzebna była zmiana. Na placu gry zameldował się Jacek Gorczyca, który zachował czyste konto do ostatniego gwizdka. Komplet punktów jedzie do stolicy Górnego Śląska!
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku