"Dobrą robotę zrobili kibice, ściągając hasło: Ekstraklasa albo śmierć"

27.09.2011
- Kibicom za ściągnięcie tego hasła należy się szacunek. Nie powiem, że ono nam przeszkadzało, ale na pewno nie pomagało - przyznaje Rafał Górak, szkoleniowiec GKS-u Katowice.
- Pamiętajmy, że presja została wytworzona na zawodnikach, którzy mieli za sobą ledwie kilka tygodni przygotowań do sezonu - podkreśla. Teraz jego drużyna nareszcie zaczęła wygrywać, jednak po udanym meczu z Wisłą Płock, Górak wcale nie ma jasnej sytuacji kadrowej. - Zwycięskiego składu się nie zmienia? To nie jest reguła. Po wygranej z Polkowicami na Zawiszę wystawiłem taką samą jedenastkę i przegraliśmy. U mnie zawsze grają najlepsi - zaznacza.

W Płocku dobrze spisali się na środku obrony Adrian Napierała i Jacek Kowalczyk. Czy to oznacza, że Jan Belianczin, który dotychczas grał we wszystkich meczach, będzie miał problem z powrotem na boisko? - Zatęsknię za nim, bo Jano to bardzo dobry piłkarz. Takie mecze jak ten w Płocku pokazują jednak, że w rywalizacji o miejsce w składzie nie ma łatwego zadania. Wiem, mówią, że Belianczin to syn Góraka, ale to bujda - zapewnia.

Kolejną kadrową nowością tego trenera było wycofanie w sobotę Przemysława Pitrego do drugiej linii, choć wcześniej Górak na niego liczył w kontekście strzelania bramek. - To kawał chłopa i widzę w nim potencjał przy zadaniach defensywny. Może tam zostać na dłużej - nie ukrywa. - Trzeba jednak podkreślić, że w naszej grze w Płocku było nadal sporo mankamentów, zwłaszcza w drugiej połowie. Chciałbym natomiast, żebyśmy w każdym spotkaniu potrafili wykorzystywać w taki sposób słabość rywala - kończy trener katowiczan.
źródło: Sport

Przeczytaj również