"Dlaczego tak późno się otworzyliśmy? Takie były założenia!"

20.08.2012
Górnik Zabrze ma Arkadiusza Milika, a GKS Katowice ma Krzysztofa Wołkowicza. Młody pomocnik odwdzięcza się trenerowi za kolejne szanse gry. Wczoraj zdobył swoją pierwszą bramkę dla GieKSy.
Wołkowicz do pierwszej drużyny dobijał się już w poprzednim sezonie. Pokazał się z dobrej strony w meczach kontrolnych przed rundą wiosenną. W I lidze zagrał jednak tylko raz - 45 minut w ostatniej kolejce przeciwko Sandecji Nowy Sącz. W obecnych rozgrywkach 18-latek jest już podstawowym zawodnikiem GKS-u. I co tu dużo mówić - jej pewnym punktem!

W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry, pomocnik przytomnie znalazł się w polu karnym i skutecznie wykończył dobitkę po strzale z przewrotki Arkadiusza Kowalczyka. Dzięki temu, gospodarze wywalczyli drugi remis w tym sezonie. - Może i Cracovii należały się trzy punkty, ale my robiliśmy, co mogliśmy. "Pasy" to w końcu faworyt do awansu do ekstraklasy - stwierdził zawodnik.

Bramkowa sytuacja była jedną z niewielu groźnych sytuacji, jaką przeprowadzili gospodarze w drugiej części. To Cracovia dłużej utrzymywała się przy piłce i częściej atakowała. Gospodarze otworzyli się i ruszyli do ataków w samej końcówce spotkania. Dlaczego tak późno?

- Gdybyśmy tak wcześniej zagrali, to moglibyśmy stracić więcej bramek. Takie były założenia. Tak mieliśmy grać - przyznał Wołkowicz. - Było to ciężkie spotkanie. Długo biegaliśmy za piłką. Dlatego też cieszymy się, że na nasze konto trafia przynajmniej jeden punkt - zakończył bohater spotkania.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również