Dlaczego GKS Katowice wpadł w spiralę ogromnych długów?

05.03.2010
Funkcjonowanie GKS-u Katowice to jeden wielki znak zapytania. Zamętu dopełnia wczorajsza dymisja prezesa Marka Woracha. Na razie wiadomo tyle, że derby z Górnikiem Zabrze się odbędą…
Sytuacja, w jakiej u progu wiosennych rozgrywek znalazł się katowicki I-ligowiec, jest wręcz dramatyczna. Dodatkowo pogorszyła ją środowa decyzja Komisji Licencyjnej PZPN, która wystąpiła z wnioskiem do Wydziału Dyscypliny o wszczęcie postępowania wobec "GieKSy”.

Kłopoty klubu z Katowic znane są od dawna. Może brzmi to paradoksalnie, ale nawarstwiały się one z każdym rokiem, z każdym kolejnym awansem. Niesiony spontanicznym entuzjazmem GKS, odbudowywał swoją markę, wspinając się kolejno po szczeblach piłkarskiej hierarchii. Wystarczy wspomnieć lata 2004-2007 i pełne trybuny podczas meczów IV oraz III ligi. Wtedy na wszystko starczało. Ale teraz...

- Koszty funkcjonowania klubu na poziomie I ligi - pomijając oczywiście wysokość kontraktów z zawodnikami - są przecież porównywalne do ekstraklasy - podkreśla, Piotr Hyla. I właśnie przez to klub został wciągnięty w spiralę długów, które rosną z każdym miesiącem.

W lipcu zeszłego roku PZPN objął klub nadzorem finansowym, sprawdzając tym samym regulowanie należności. - Gdyby wszystko było jak należy, to przecież nie mielibyśmy podstaw do skierowania wniosku o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego. Gdyby dotarły do nas potwierdzone informacje, że długi są systematycznie niwelowane, to byśmy tego nie zrobili. Działacze nie zdołali jednak przedstawić żadnego planu wyjścia na prostą, a tego oczekiwała komisja - mówi sekretarz Komisji Licencyjnej, Teodor Wawoczny.
źródło: SportSlaski.pl / SPORT

Przeczytaj również