"Deska" zadecydowała o przegranej Big Stara

15.10.2009
W Sokole próżno szukać wysokich koszykarzy, lecz to właśnie łańcucianie zdominowali "deskę" w spotkaniu z Big Starem. - Zespół, który więcej zbiera, zazwyczaj wygrywa - mówi Mariusz Niedbalski.
W składzie Sokoła na mecz w Tychach było zaledwie trzech zawodników mierzących powyżej 195 cm. Z kolei tyszanie mieli takich koszykarzy aż dziewięciu. Jak się jednak po raz kolejny okazało, to nie wzrost jest czynnikiem decydującym o ilości zbiórek. Bo tych, gracze z Łańcuta, mieli aż o 14 więcej niż gospodarze. - Kto wygrywa "deskę", ten zwykle zwycięża także w całym spotkaniu - tłumaczy Mariusz Niedbalski, trener tyszan. Najlepszy wynik w tym elemencie gry osiągnął mający... zaledwie 186 cm Tomasz Fortuna, który zebrał aż siedem piłek. - Jestem tym mocno zaskoczony. Mamy bardzo niski skład, a mimo to tak mocno zdominowaliśmy walkę na tablicach - z zadowoleniem podkreśla Dariusz Kaszowski, szkoleniowiec drużyny, która w tym sezonie nie zaznała jeszcze porażki.

Z kolei Big Star przegrał już po raz drugi i to z pewnością nie jest wynik, którego w Tychach oczekiwano.  Tym bardziej, że zespół ma walczyć o awans do ekstraklasy. - Ja nikomu nie odpuszczę. Jeżeli wysocy zawodnicy nie będą z siebie dawać tyle, ile powinni na "desce", to będą musieli sobie po prostu poszukać nowego klubu - ze złością zapowiada Niedbalski. I nietrudno mu się dziwić, gdyż statystyki są bezlitosne. Podkoszowi gracze zebrali w meczu z Sokołem zaledwie 10 piłek, co jest bardzo mizernym rezultatem.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również