Derbikowy weekend, szalejąca GieKSa, szczęśliwy Ruch Chorzów

16.04.2013
Nie tylko Derbiki odbyły się w miniony weekend na Śląsku. Padło też trochę miodu na uszy Jacka Trzeciaka ze strony jego mentora, jasny sygnał dały Gliwice, a GieKSa dała radę bez "Torpedy".
8. Derbiki
Sprintu po ligowych boiskach nie sposób nie zacząć od wydarzenia weekendu, czyli 8. Derbików Górnika Zabrze z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Spotkanie rozczarowało, obie drużyny spisały się poniżej swoich możliwości. Na swoim poziomie zagrali tylko Krzysztof Mączyński, Tomasz Zahorski i Grzegorz Bonin, do których dostosowała się reszta zawodników. Mecz był mocno ciężkostrawny, ale czy ktoś to jeszcze dzisiaj pamięta? Zabrzanie pewnie wyparli bolesne wspomnienie, a bielszczanie pamiętają tylko, że po raz pierwszy w historii zdobyli z Górnikiem trzy punkty, złapali kontakt z Pogonią Szczecin i że nadal mają Roberta Demjana, który nadal strzela jak oszalały.

Kołyska dla Wiktorii
Dzień wcześniej, Maciej Jankowski zrównał się nareszcie w klasyfikacji strzelców Ruchu Chorzów z Arkadiuszem Piechem, którego przy Cichej już dawno nie ma. "Jankes" nareszcie wykazał się znakomitą skutecznością, a jego trafienia pogrążyły GKS Bełchatów i pozwoliły wykonać kołyskę dla nowo narodzonej córeczki Wiktorii. Tego instynktu kata zabrakło Dawidowi Nowakowi z zespołu gospodarzy, który w pierwszej połowie naprawdę mógł przyprawić Ruch o spore problemy. Krzysztof Kamiński, ligowy debiutant w bramce "Niebieskich" zdaje się jednak mieć coś, co chciałby mieć każdy bramkarz. Tonę szczęścia. Gdy już nawet umiejętności nie wystarczają, z pomocą przychodzi fart. I dobrze, bo Ruch wreszcie wydźwignął się z 14. miejsca.

Rozjechani przez lokomotywę
Lech Poznań pokazał Piastowi Gliwice, ile dzieli go od najlepszych. Wisła Kraków - pokonana przez beniaminka tydzień temu - się obecnie do nich nie zalicza. Najlepsi, to tacy, którym wychodzi wszystko, tak jak w poniedziałek Lechowi. Co bramka "Kolejorza", to ładniejsza. Trener Marcin Brosz też to widział, ale najważniejszą informacją było dla niego, że Gliwice wysłały jasny sygnał iż "chcą piłki". Cieszył się z tego również Damian Zbozień, któremu po wielu miesiącach oczekiwania spełniło się marzenie - zagrał przy pełnym stadionie przy Okrzei. Można jedynie żałować, że kibice pierwszy celny strzał gospodarzy obejrzeli dopiero na dwie minuty przed końcem. Z drugiej strony, lepiej późno niż wcale...

Przyszła do niego, nie wie skąd
Czasem w życiu piłkarza zdarzy się tak, że w głowę trafi cię niezidentyfikowany obiekt latający. Czasem odbije się od ciebie tak, że wpadnie do bramki. Czasem da to zwycięstwo nad czołową drużyną ligi. GKS-owi Katowice wychodzi ostatnio bardzo wiele. Nawet jak przeciwko Zawiszy nie grał wybitnego meczu, nawet jak musiał sobie radzić bez Przemysława Pitrego, który kontuzji doznał w środę, ale fakt ten był skrzętnie przez katowiczan ukrywany. Jak idzie, to nawet Mateuszowi Kamińskiemu piłki odbijają się od głowy akurat do bramki. Choć on sam nie wie, jak to się stało.

Mentor nakłada miód na serce
Polonia Bytom dzielnie się trzymała i to na pewno plus. Po stracie pierwszego gola, nie straciła też dwóch następnych w pakiecie, jak to już wiele razy bywało. To też plus. Minus, że znowu nic to nie dało, bo Miedź Legnica w końcówce wymęczyła zasłużoną wygraną. Trener Bogusław Baniak był jednak bardzo wyrozumiały i powiedział, że "Polonia nie zasługuje na porażki". Jacek Trzeciak stwierdził natomiast, że "Bebeto" jest jego mentorem, więc takie słowa to miód na jego serce. A my, z całym szacunkiem i sympatią dla bytomskich chłopaków, zastanawiamy się, kto w tej lidze zasługuje na porażki, jeśli nie Polonia?

Trochę za dużo tej przyjaźni
Mecz przyjaźni na trybunach, mecz przyjaźni na boisku. Kibice GKS-u Tychy i Sandecji Nowy Sącz wspólnie obejrzeli mecz w Jaworznie, a piłkarze wspólnie go "odbębnili". Widowisko nie było porywające i znów okazało się, ile dla tyszan znaczy Piotr Rocki, który tym razem zaliczył asystę. Dzień później, w poczuciu dobrze wykonanej roboty, mógł pojechać do Zabrza na Derbiki. Reszta tyszan odczuwała niedosyt, ale panowie, wszystkiego wygrać się nie da. Zresztą, popatrzmy na górę tabeli I ligi. Tam nie wygrywa nikt, więc skoro GKS stracił punkty, to znaczy, że jest już pełnoprawnym zespołem z czołówki!
autor: Michał Trela

Przeczytaj również