Defensor GKS-u Katowice kontra... wielka postać z telewizji
05.09.2009
Od 0-3 z Pogonią Szczecin do 4-1 z ŁKS-em Łódź. Od inauguracji sezonu forma GKS-u Katowice skutecznie idzie w górę. Zarówno w poczynaniach ofensywnych, jak i tych destrukcyjnych. - Liczby nie kłamią - uśmiecha się obrońca Gabriel Nowak, który wskazuje na statystykę straconych bramek. O ile w pierwszych trzech kolejkach było to pięć trafień, o tyle później w takiej samej liczbie potyczek katowiczanie dali sobie wbić już tylko dwa gole.
Wraz ze zwyżką dyspozycji GieKSy poprawia się zresztą pozycja samego Nowaka. Przypomnijmy, 23-latek rozgrywki rozpoczął co prawda w wyjściowej jedenastce, ale po tym, jak w Szczecinie miał duży "udział" przy jednej z bramek rywali, usiadł na ławce. I choć w kolejnych spotkaniach dawał dobre zmiany, to miejsca w składzie wciąż nie miał. Aż do wspomnianego starcia z ŁKS-em, kiedy to zastąpił pauzującego za czerwoną kartkę Adriana Napierałą. Spodziewano się zmiany in minus... W końcu Napierała prezentuje się ostatnio bardzo dobrze.
Tymczasem siła obrony zespołu wcale nie uległa osłabieniu. - Wszyscy zagraliśmy dobre zawody, choć... ja bym się tak tym nie podpalał. Wysoka wygrana z silnym ŁKS-em cieszy, ale nie oszukujmy się - my nie idziemy na mistrza tej ligi - podkreśla młody defensor. Co więcej, środowy pojedynek nie był dla drużyny z Katowic najtrudniejszym zadaniem tego tygodnia.
Stanowi takie dopiero dzisiejsza konfrontacja w Poznaniu. - Bez względu na to, kto nie przyjechałby na stadion Warty, to gospodarze zawsze będą faworytem - uważa Nowak. Jego opinii nie ma się co dziwić, skoro o sile rywala GKS-u stanowi nie kto inny jak sam Piotr Reiss. - Dla mnie to piłkarz... z telewizji. Wielka postać - zaznacza zawodnik klubu z Bukowej.
Inna sprawa, że GieKSie idzie w Wielkopolsce całkiem dobrze. Dwa lata temu ekipa z Katowic zdołała wywieźć stamtąd komplet punktów. W poprzednim sezonie udało się natomiast ugrać remis. - To był zwariowany mecz. Przegrywaliśmy, ale później w odstępie kilku minut objęliśmy prowadzenie. Tyle że minęło kilkanaście minut i znów musieliśmy gonić wynik. Udało się w samej końcówce - wspomina Nowak. - Czy teraz scenariusz może być podobny? Nie. Teraz wygramy! - przekonuje. Ile? - 2-1 - dopowiada z przymrużeniem oka Napierała.
On do Poznania - z racji trwającej dyskwalifikacji - nie pojechał. Nowak może być więc pewny swego. - A ja nie mam żadnych wątpliwości, że da sobie radę. To naprawdę utalentowany chłopak - zachwala jego starszy kolega.
Warta Poznań - GKS Katowice
sobota, godzina 15:00
sędziuje Paweł Dreschel (Gdańsk)
Przypuszczalne składy
Warta: Radliński - Ignasiński, Ngamayama, Wichtowski, Otuszewski - Magdziarz, Bekas, Iwanicki - Reiss - Klatt.
GKS: Gorczyca - Sroka, Nowak, Kamiński, Niechciał - Goncerz, Cholerzyński, Hołota, Plewnia - Iwan - Kaliciak.
Wraz ze zwyżką dyspozycji GieKSy poprawia się zresztą pozycja samego Nowaka. Przypomnijmy, 23-latek rozgrywki rozpoczął co prawda w wyjściowej jedenastce, ale po tym, jak w Szczecinie miał duży "udział" przy jednej z bramek rywali, usiadł na ławce. I choć w kolejnych spotkaniach dawał dobre zmiany, to miejsca w składzie wciąż nie miał. Aż do wspomnianego starcia z ŁKS-em, kiedy to zastąpił pauzującego za czerwoną kartkę Adriana Napierałą. Spodziewano się zmiany in minus... W końcu Napierała prezentuje się ostatnio bardzo dobrze.
Tymczasem siła obrony zespołu wcale nie uległa osłabieniu. - Wszyscy zagraliśmy dobre zawody, choć... ja bym się tak tym nie podpalał. Wysoka wygrana z silnym ŁKS-em cieszy, ale nie oszukujmy się - my nie idziemy na mistrza tej ligi - podkreśla młody defensor. Co więcej, środowy pojedynek nie był dla drużyny z Katowic najtrudniejszym zadaniem tego tygodnia.
Stanowi takie dopiero dzisiejsza konfrontacja w Poznaniu. - Bez względu na to, kto nie przyjechałby na stadion Warty, to gospodarze zawsze będą faworytem - uważa Nowak. Jego opinii nie ma się co dziwić, skoro o sile rywala GKS-u stanowi nie kto inny jak sam Piotr Reiss. - Dla mnie to piłkarz... z telewizji. Wielka postać - zaznacza zawodnik klubu z Bukowej.
Inna sprawa, że GieKSie idzie w Wielkopolsce całkiem dobrze. Dwa lata temu ekipa z Katowic zdołała wywieźć stamtąd komplet punktów. W poprzednim sezonie udało się natomiast ugrać remis. - To był zwariowany mecz. Przegrywaliśmy, ale później w odstępie kilku minut objęliśmy prowadzenie. Tyle że minęło kilkanaście minut i znów musieliśmy gonić wynik. Udało się w samej końcówce - wspomina Nowak. - Czy teraz scenariusz może być podobny? Nie. Teraz wygramy! - przekonuje. Ile? - 2-1 - dopowiada z przymrużeniem oka Napierała.
On do Poznania - z racji trwającej dyskwalifikacji - nie pojechał. Nowak może być więc pewny swego. - A ja nie mam żadnych wątpliwości, że da sobie radę. To naprawdę utalentowany chłopak - zachwala jego starszy kolega.
Warta Poznań - GKS Katowice
sobota, godzina 15:00
sędziuje Paweł Dreschel (Gdańsk)
Przypuszczalne składy
Warta: Radliński - Ignasiński, Ngamayama, Wichtowski, Otuszewski - Magdziarz, Bekas, Iwanicki - Reiss - Klatt.
GKS: Gorczyca - Sroka, Nowak, Kamiński, Niechciał - Goncerz, Cholerzyński, Hołota, Plewnia - Iwan - Kaliciak.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku