Dariusz Fornalak: Liczę, że nie będzie jednego wolnego miejsca
21.07.2010
Fani przyzwyczajają się do "nowego" GKS-u Katowice, a że temu idzie w sparingach naprawdę obiecująco, to oczekiwania rosną... Dariusz Fornalak w pełni to rozumie. - Kibic ma prawo być huraoptymistą. Chce przecież przychodzić na stadion po to, żeby oglądać zwycięstwa swojej drużyny - mówi szkoleniowiec GieKSy, który na każdym kroku powtarza, jak bardzo liczy na trybuny przy Bukowej. - Mam nadzieję, że ten obiekt będzie wypełniał się do ostatniego miejsca. Gdy przyjeżdżałem tu parę lat temu, tak właśnie było. Wiem z doświadczenia, że goście naprawdę nie mają tu z tego powodu łatwo - wskazuje Fornalak.
Nic jednak nie będzie w stanie postraszyć przeciwnika tak jak silna i wyrównana kadra GieKSy. A tutaj - zdaniem Fornalaka - wciąż trochę brakuje. - Chętnie zobaczyłbym w zespole jeszcze jednego napastnika. Ale mam też świadomość tego, że nad klubem ciąży dług, który trzeba spłacać. To w jakiś sposób ogranicza nasze zapędy - stwierdza. I dlatego tym bardziej cieszy go uniwersalność, jaką może pochwalić się spora liczba jego zawodników. Przykładowo, w linii ataku udanie pokazuje się Piotr Piechniak, nominalny pomocnik.
Na swoje szczęście, uniwersalny jest również Piotr Plewnia. - Moja wyobraźnia nie jest tak duża, żeby wyobrazić sobie Grzegorza Goncerza z jednej, a Plewnię z drugiej strony formacji pomocy. Predyspozycje Piotrka są zgoła inne. Trudno, abym wymagał od niego, żeby się w ogóle nie zatrzymywał. A tak trzeba na skrzydle. Wiem, że nie byłoby to możliwe. Może zagrałby w takiej sytuacji 20 minut - słowa trenera I-ligowca nie pozostawiają złudzeń - gdyby 33-latek miał rywalizować o miejsce na skraju drugiej linii, to czekałaby go ławka rezerwowych. W środku pola, gdzie występuje od początku okresu przygotowawczego, radzi sobie natomiast bardzo dobrze. - Jego doświadczenie i umiejętności techniczne są tam bezcenne. Piotrek jest dziś ważnym ogniwem zespołu - uważa.
Nic jednak nie będzie w stanie postraszyć przeciwnika tak jak silna i wyrównana kadra GieKSy. A tutaj - zdaniem Fornalaka - wciąż trochę brakuje. - Chętnie zobaczyłbym w zespole jeszcze jednego napastnika. Ale mam też świadomość tego, że nad klubem ciąży dług, który trzeba spłacać. To w jakiś sposób ogranicza nasze zapędy - stwierdza. I dlatego tym bardziej cieszy go uniwersalność, jaką może pochwalić się spora liczba jego zawodników. Przykładowo, w linii ataku udanie pokazuje się Piotr Piechniak, nominalny pomocnik.
Na swoje szczęście, uniwersalny jest również Piotr Plewnia. - Moja wyobraźnia nie jest tak duża, żeby wyobrazić sobie Grzegorza Goncerza z jednej, a Plewnię z drugiej strony formacji pomocy. Predyspozycje Piotrka są zgoła inne. Trudno, abym wymagał od niego, żeby się w ogóle nie zatrzymywał. A tak trzeba na skrzydle. Wiem, że nie byłoby to możliwe. Może zagrałby w takiej sytuacji 20 minut - słowa trenera I-ligowca nie pozostawiają złudzeń - gdyby 33-latek miał rywalizować o miejsce na skraju drugiej linii, to czekałaby go ławka rezerwowych. W środku pola, gdzie występuje od początku okresu przygotowawczego, radzi sobie natomiast bardzo dobrze. - Jego doświadczenie i umiejętności techniczne są tam bezcenne. Piotrek jest dziś ważnym ogniwem zespołu - uważa.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku