Czy sędzia słusznie nie uznał bramki dla GKS-u? " Gol mógłby dużo zmienić"

13.10.2011
"Utrzymanie albo śmierć" - ironicznie śpiewali na meczu z Pogonią Szczecin kibice GKS-u Katowice. - Musimy w końcu zacząć punktować. Już teraz jest ciężko, a będzie jeszcze trudniej - powiedział Jan Belianczin.
Pogoń przed przerwą była zdecydowanie lepszym zespołem i zasłużenie objęła dwubramkowe prowadzenie. - Wiedzieliśmy, że to będzie bardzo trudny mecz. To się tylko potwierdziło na boisku. Pogoń grała swoją piłkę. Pokazali siłę. Wykorzystali sytuacje, jakie sobie stworzyli w pierwszej połowie. Po przerwie szczecinianie grali już na luzie. A my? Biegaliśmy tylko za piłką - kręcił głową po końcowym gwizdku Jan Belianczin.

W pierwszej połowie, w momencie jak Pogoń prowadziła już 2-0, gola zdobył Jacek Kowalczyk. Sędzia jednak bramki nie uznał, dopatrując się spalonego. Zdaniem piłkarzy "GieKSy" Marcin Szrek popełnił błąd. - Mecz mógłby się inaczej potoczyć. Mogłoby to dużo zmienić. Wiadomo, że lepiej gonić jedną bramkę - przyznał pomocnik.

Na początku sezonu kibice GKS-u wymyślili hasło: "ekstraklasa albo śmierć". Dzisiaj o awansie już raczej nikt przy Bukowej nie myśli. Rozzłoszczeni poczynaniami swoich piłkarzy fani pod koniec wczorajszego spotkania zaczęli wołać: "utrzymanie albo śmierć". - Musimy w końcu zacząć punktować. Już teraz jest ciężko, a będzie jeszcze trudniej - podsumował Belianczin.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również