Czy pogłębią śląski kompleks Legii? Ostatnio wygrały Odra i Polonia...

16.03.2010
Dwie porażki z naszymi zespołami spowodowały, że pracę przy Łazienkowskiej stracił Jan Urban. - I teraz nie wiem, czy jest sens pokazywać moim piłkarzom ostatnie mecze Legii - mówi trener Ruchu.
Legię w ćwierćfinale Pucharu Polski poprowadzi dziś przy Cichej Stefan Białas. - W zeszłym sezonie otrzymaliśmy bodziec, po tym jak przyszedł Waldemar Fornalik. Kto wie, może ze stołeczną drużyną będzie podobnie? - zastanawia się Michał Pulkowski z Ruchu. Chorzowianie nie wiedzą tak naprawdę, czego się spodziewać po swoim dzisiejszym przeciwniku. - Legia tej wiosny nie grała tego, na co ją stać. Po tym jak doszło do zmiany jednej z najważniejszych osób w klubie, nie wiem, czy jest sens pokazywać moim piłkarzom ostatnie mecze Legii - przyznaje szkoleniowiec "Niebieskich".

Stołeczna drużyna w dołku jest kuszącą szansą na przełamanie niemocy w meczach z najbogatszymi w kraju. Jeśli coś zarzucano Ruchowi w tym sezonie, to fakt, że nie radził sobie z Wisłą, Legią, czy Lechem. Dziś można zadać temu kłam. - Jeśli wygramy, wówczas nikt nie będzie do tej teorii wracał - wskazuje Pulkowski. To w obecnej kadrze zawodnik najdłużej związany z klubem z Cichej. A zarazem... warszawiak z krwi i kości, a także cichy sympatyk Legii! - Są jednak stadiony, na których starają mi się dopiec i nazywają "hanysem" - uśmiecha się.

Przed rokiem Ruch w drodze do finału Pucharu Polski wyeliminował ekipę z Łazienkowskiej. - Była to fajna przygoda. Postaramy się powtórzyć, a nawet poprawić tamto osiągnięcie. Tym bardziej, że niektórzy dziennikarze uważają, że nie mamy szans awansować do europejskich pucharów przez ligę - ironizuje nieco Pulkowski. Faktem jest, że do tego celu krótsza droga jest przed rozgrywki pucharowe. - Ale aby tak się stało, czeka nas pięć trudnych kroków - tonuje optymizm Waldemar Fornalik.

Rewanż tego ćwierćfinału zaplanowano za tydzień w stolicy. - Czy lepiej zaczynać na wyjeździe? Nie ma na to reguły. Europejskie rozgrywki pokazały, że drużyny, które przegrały pierwszy mecz na terenie rywala 0-1, były pewne swego, a tymczasem w rewanżu traciły pierwsze gola i musiały strzelić aż trzy bramki - przypomina trener chorzowian.

Ruch Chorzów - Legia Warszawa
wtorek, 18:00
sędziuje Daniel Stefański (Bydgoszcz)
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również