Czy Jarosław Wieczorek w GKS-ie wyjdzie z cienia ojca?
27.06.2014
Nazwisko Wieczorek znane jest w śląskiej piłce głównie za sprawą Ryszarda Wieczorka, czyli byłego zawodnika Odry Wodzisław, a teraz ligowego trenera. Jego syn Jarosław zapowiadał się na dobrego piłkarza, ale jego kariera nigdy nie nabrała odpowiedniego rozpędu. Być może przełomem okaże się dla niego niedawny transfer z Energetyka ROW Rybnik do GKS-u Katowice? - Najpierw odezwał się do mnie dyrektor GKS-u Janusz Bodzioch. Opowiedział mi trochę o planach klubu. Co prawda, w Rybniku byłem już po słowie z działaczami, ale uznałem, że czas na zmiany. To krok do przodu w mojej przygodzie z piłką - dodaje.
Wieczorek spędził w ROW-ie cztery lata. Był ważną postacią zespołu, choć ostatni sezon był dla niego w dużej mierze stracony z powodu kontuzji. W GieKSie jest przymierzany do gry na prawym skrzydle. - Zaczynałem jako środkowy pomocnik. Potem z konieczności trafiłem na bok pomocy. Czuję się tam dobrze. To oczywiście decyzja trenera, gdzie mnie będzie widział. Mam nadzieję, że w GKS-ie stworzymy odpowiednią atmosferę i to będzie fundamentem sukcesów - mówi zawodnik.
28-latek przyznaje, że gra w Katowicach to dla niego spora szansa. - Życie piłkarza to ciągła weryfikacja umiejętności. Co tydzień trzeba zdać egzamin, a to nie jest proste. Nie jestem w złym punkcie kariery, choć moje nazwisko robiło w niej trochę zamieszania. Nawet jak pojawiały się jakieś zapytania z innych klubów, to zaraz wracał temat mojego taty - komentuje piłkarz.
Co ciekawe, nowy piłkarz GKS-u - tak jak jego ojciec - jest już... trenerem. - Znam dobrze Katowice, bo przez pięć lat studiowałem tu na AWF-ie. Trenerskie przetarcie już mam, bo w Rybniku pracowałem z grupami młodzieżowymi. To była praca bardziej dla przyjemności, choć parę złotych dodatkowo też z tego tytułu zarabiałem - zdradza.
Póki co, marzy o zwiększeniu liczby swoich występów w ekstraklasie, która zatrzymała się na "2". Oba występy zaliczył jeszcze jak gracz Odry Wodzisław. - Raz wystawił mnie ojciec, a raz Franciszek Smuda. Mój ojciec zaczął grać w ekstraklasie dopiero w wieku 34 lat. Może pójdę jego tropem? - zastanawia się.
Wieczorek spędził w ROW-ie cztery lata. Był ważną postacią zespołu, choć ostatni sezon był dla niego w dużej mierze stracony z powodu kontuzji. W GieKSie jest przymierzany do gry na prawym skrzydle. - Zaczynałem jako środkowy pomocnik. Potem z konieczności trafiłem na bok pomocy. Czuję się tam dobrze. To oczywiście decyzja trenera, gdzie mnie będzie widział. Mam nadzieję, że w GKS-ie stworzymy odpowiednią atmosferę i to będzie fundamentem sukcesów - mówi zawodnik.
28-latek przyznaje, że gra w Katowicach to dla niego spora szansa. - Życie piłkarza to ciągła weryfikacja umiejętności. Co tydzień trzeba zdać egzamin, a to nie jest proste. Nie jestem w złym punkcie kariery, choć moje nazwisko robiło w niej trochę zamieszania. Nawet jak pojawiały się jakieś zapytania z innych klubów, to zaraz wracał temat mojego taty - komentuje piłkarz.
Co ciekawe, nowy piłkarz GKS-u - tak jak jego ojciec - jest już... trenerem. - Znam dobrze Katowice, bo przez pięć lat studiowałem tu na AWF-ie. Trenerskie przetarcie już mam, bo w Rybniku pracowałem z grupami młodzieżowymi. To była praca bardziej dla przyjemności, choć parę złotych dodatkowo też z tego tytułu zarabiałem - zdradza.
Póki co, marzy o zwiększeniu liczby swoich występów w ekstraklasie, która zatrzymała się na "2". Oba występy zaliczył jeszcze jak gracz Odry Wodzisław. - Raz wystawił mnie ojciec, a raz Franciszek Smuda. Mój ojciec zaczął grać w ekstraklasie dopiero w wieku 34 lat. Może pójdę jego tropem? - zastanawia się.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku