Czy GKS Katowice wyciągnie królika z kapelusza? Raz już się udało

15.01.2010
- Czytałem gdzieś, że jestem godnym następcą Damiana Mielnika - mówi Mateusz Niechciał, od początku sezonu niekwestionowany numer 1 na lewej obronie GKS-u Katowice.
Czy przeżywający ogromne problemy finansowe GKS Katowice jest w stanie w szybkim czasie znaleźć piłkarzy, którzy wypełniliby luki po Krzysztofie Kaliciaku i Bartoszu Iwanie? Przypominamy: w lecie podobna sztuka na Bukowej się udała. Wtedy katowiczanie stracili Damiana Mielnika, podstawowego lewego obrońcę, który - zniechęcony kłopotami klubu - zdecydował się skorzystać z oferty III-ligowego, ale za to płacącego na czas Rozwoju Katowice.

Ból głowy Adama Nawałki, ówczesnego trenera GieKSy, był tym większy, że Pawła Kubiesa - zmiennika Mielnika - nękały problemy ze zdrowiem... W meczu 2. kolejki ze Zniczem Pruszków miejsce na boku formacji zajął wypożyczony ledwie cztery dni wcześniej z Hutnika Kraków Mateusz Niechciał. I zaliczył bardzo udany debiut! Równą formę utrzymywał zresztą całą jesień.

- Czytałem gdzieś, że jestem godnym następcą Mielnika. Ja sam wiem o nim tylko tyle, że jest bardzo dobrym obrońcą. Tak słyszałem. Poznać go jeszcze nie miałem okazji - mówi Niechciał.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również