Cygan wygrał z Krysiakiem zakład o frekwencję na Bukowej

12.10.2010
- Sporo ludzi przyszłoby na mecz, ale nie robi tego ze względu na stadion. Chodzi mi o komfort oglądania tu spotkań, a raczej jego brak - mówi Wojciech Cygan, były kurator GKS-u Katowice.
- Założyliśmy się z panem Cyganem o średnią frekwencję na naszym stadionie w tej rundzie. Ja powiedziałem, że wyniesie ona więcej niż 5000. Pan Cygan ma odmienne zdanie - mówił przed inauguracją sezonu Jacek Krysiak, prezes GKS-u Katowice. I dziś wiadomo już, że zakład ten przegrał. - Na stadion może w tym momencie wejść niespełna 7000 widzów i nawet przy maksymalnej mobilizacji naszych fanów na cztery ostatnie spotkania średnia frekwencja do tych 5000 nie dobije. Prezes powiedział już zresztą, że tę słynną już butelkę whisky dostarczy mi przed końcem rundy - przyznaje Wojciech Cygan i dodaje: - Przykro, że wygrałem...

Dlatego zastanawia się już, co zrobić, żeby przyciągnąć ludzi na Bukową. Jakie wnioski? - Moim zdaniem, sporo ludzi przyszłoby na GieKSę, ale nie robi tego ze względu na stadion. Nie mówię o samym wyglądzie, bo to kwestia gustu, ale o komforcie oglądania tu spotkań. Przykładowo, jak jest ciemno, to trzeba oświetlić kibicom zejście z trybun, żeby oni sobie nóg nie połamali. Takich rzeczy jest sporo - wskazuje. - Zdaję sobie sprawę, że w krótkim czasie trybun nie zapełnimy. Tutaj potrzeba rozbudować marketing. Próbowaliśmy reklam w telewizji, więc może teraz warto zastanowić się nad gazetami i portalami internetowymi? - zapytuje.

W klubie liczą też na większy odzew ze strony dzieci. Te już od kilku meczów wchodzą na trybuny za darmo. - To ważna akcja. Możliwe, że dzięki niej za kilka lat taki młody człowiek będzie przychodził na GKS już sam. My w ogóle musimy przyzwyczaić ludzi do chodzenia na mecze. Oczywiście ogromną rolę powinien tu odegrać nowy stadion. Chodzi o to, żeby tłum pojawił się nie tylko na jego otwarciu... - stwierdza dyrektor klubu do spraw bezpieczeństwa i organizacji.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również