Cracovia - Tychy 5-3. Mistrz Polski znów za mocny. Tym razem w Pucharze...
30.11.2011
Co ciekawe, obie drużyny spotkały się ze sobą ledwie tydzień temu. Wtedy w lidze również górą była Cracovia. Od tego czasu wydawało się, że może zmienić się wiele. W końcu Cracovia w weekend grała mecze Pucharu Kontynentalnego w Doniecku, gdzie dwa spotkania wygrała, a jedno przegrała. Można było liczyć na to, że gospodarze nie podejdą do tego meczu w 100-procentach skoncentrowani, bowiem po pierwsze wrzucili do Polski dopiero w poniedziałek, a po drugie w piątek podejmą w hitowym spotkaniu ligowym lidera Ciarko Sanok.
Z kolei tyszanie przystąpili do meczu bardzo osłabieni, co było widać w pierwszej tercji. W ciągu kilkudziesięciu sekund krakowianie wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Szczególnie w drugiej sytuacji zaspali obrońcy naszej drużyny, którzy pozwolili Aronowi Chmielewskiego znaleźć się w sytuacji podobnej do rzutu karnego, po podaniu Tuomasa Immonena. Zawodnik reprezentacji Polski szansy nie zmarnował...
W drugiej tercji nastąpiło jednak cudowne przebudzenie tyszan. Kilka minut od powrotu na taflę zawodnicy Jacka Płachty ze stanu 0-2 wyprowadzili na 3-2. Szczególną rolę odegrał duet Michał Woźnica i wracający po kontuzji Teddy da Costa. Pierwszy zdobył dwie bramki, zaś drugi przy dwóch zaliczył asysty. Cracovia wyglądała na zespół, który osłabł fizycznie, co dawało spore nadzieje na przywiezienie solidnej zaliczki przed niedzielnym rewanżem w Tychach.
W końcu jednak to mistrzowie Polski pokazali klasę. Dwie bramki Leszka Laszkiewicza, wybranego przez kibiców z Krakowa na najlepszego zawodnika Cracovii w listopadzie, wyprowadziły "Pasy" na prowadzenie. Ostatecznie skończyło się 5-3, jednak dla GKS-u nie wszystko jeszcze stracone. Awans do półfinału Pucharu Polski będzie można wywalczyć wygrywając z Cracovią niedzielę. Problem może jednak stanowić fakt, że mistrzowie Polski, którzy do pewnego momentu w tym sezonie przegrywali z tyszanami wszystkie mecze, ostatnio zdają się mieć na nich sposób...
Z kolei tyszanie przystąpili do meczu bardzo osłabieni, co było widać w pierwszej tercji. W ciągu kilkudziesięciu sekund krakowianie wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Szczególnie w drugiej sytuacji zaspali obrońcy naszej drużyny, którzy pozwolili Aronowi Chmielewskiego znaleźć się w sytuacji podobnej do rzutu karnego, po podaniu Tuomasa Immonena. Zawodnik reprezentacji Polski szansy nie zmarnował...
W drugiej tercji nastąpiło jednak cudowne przebudzenie tyszan. Kilka minut od powrotu na taflę zawodnicy Jacka Płachty ze stanu 0-2 wyprowadzili na 3-2. Szczególną rolę odegrał duet Michał Woźnica i wracający po kontuzji Teddy da Costa. Pierwszy zdobył dwie bramki, zaś drugi przy dwóch zaliczył asysty. Cracovia wyglądała na zespół, który osłabł fizycznie, co dawało spore nadzieje na przywiezienie solidnej zaliczki przed niedzielnym rewanżem w Tychach.
W końcu jednak to mistrzowie Polski pokazali klasę. Dwie bramki Leszka Laszkiewicza, wybranego przez kibiców z Krakowa na najlepszego zawodnika Cracovii w listopadzie, wyprowadziły "Pasy" na prowadzenie. Ostatecznie skończyło się 5-3, jednak dla GKS-u nie wszystko jeszcze stracone. Awans do półfinału Pucharu Polski będzie można wywalczyć wygrywając z Cracovią niedzielę. Problem może jednak stanowić fakt, że mistrzowie Polski, którzy do pewnego momentu w tym sezonie przegrywali z tyszanami wszystkie mecze, ostatnio zdają się mieć na nich sposób...
Polecane
Polska Hokej Liga