Cracovia - JKH GKS 1-2. Leszek Laszkiewicz pogrążył swój były zespół
12.10.2014
W pierwszych fragmentach gry lepsza była Cracovia, ale to goście powinni objąć prowadzenie bowiem, po karach dla Louisa Liottego i Dennisa McCauleya, grali z przewagą aż dwóch zawodników. Jastrzębianie nie wykorzystali handicapu i to się zemściło w ostatniej minucie - Patryk Wajda zagrał do Petra Dvorzaka, który potężnym uderzeniem spod niebieskiej linii uradował krakowską publiczność.
Druga tercja należała już do JKH. Najpierw Petr Polodna wykorzystał nieporozumienie defensywny, przejął krążek na połowie rywala i doprowadził do wyrównania. Nawet mimo gry w osłabieniu jastrzębianie potrafili znaleźć sposób na Cracovię. Gdy na ławce kar przebywał Mateusz Rompkowski, Leszek Laszkiewicz skarcił swój były zespół po szybkiej kontrze i nieudanej interwencji bramkarza.
Po trafieniu byłego gracza "Pasów", krakowianie ruszyli do odrabiania strat, ale w końcówce drugiej partii to zespół z naszego województwa miał dwie bardzo dobre okazje do podwyższenia prowadzenia - obie zmarnował Richard Bordowski.
W trzeciej tercji mieliśmy podobną sytuację jak w pierwszej - JKH grało z przewagą dwóch zawodników. Podobnie jak wtedy, nie udało się tego wykorzystać. Na szczęście nie zemściło się to w końcówce, choć gospodarze mieli wyborną okazję, by doprowadzić do wyrównania - po kontrowersyjnej decyzji sędziego, na ławkę kar powędrował Michal Plichta. Gry w przewadze jednak nie wykorzystali.
Druga tercja należała już do JKH. Najpierw Petr Polodna wykorzystał nieporozumienie defensywny, przejął krążek na połowie rywala i doprowadził do wyrównania. Nawet mimo gry w osłabieniu jastrzębianie potrafili znaleźć sposób na Cracovię. Gdy na ławce kar przebywał Mateusz Rompkowski, Leszek Laszkiewicz skarcił swój były zespół po szybkiej kontrze i nieudanej interwencji bramkarza.
Po trafieniu byłego gracza "Pasów", krakowianie ruszyli do odrabiania strat, ale w końcówce drugiej partii to zespół z naszego województwa miał dwie bardzo dobre okazje do podwyższenia prowadzenia - obie zmarnował Richard Bordowski.
W trzeciej tercji mieliśmy podobną sytuację jak w pierwszej - JKH grało z przewagą dwóch zawodników. Podobnie jak wtedy, nie udało się tego wykorzystać. Na szczęście nie zemściło się to w końcówce, choć gospodarze mieli wyborną okazję, by doprowadzić do wyrównania - po kontrowersyjnej decyzji sędziego, na ławkę kar powędrował Michal Plichta. Gry w przewadze jednak nie wykorzystali.
Polecane
Polska Hokej Liga
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów