Cracovia - Jastrzębie 5-2. Wychowanek pogrążył JKS GKS

07.10.2012
Leszek Laszkiewicz, który dwa razy trafił skierował krążek do bramki i dwukrotnie asystował, odarł hokeistów GKS-u z marzeń o wygranej na trudnym terenie z dziewięciokrotnymi mistrzami Polski.
Jastrzębianie nie przestraszyli się zawodników Cracovii i już w pierwszej minucie prowadzili po uderzeniu Mateusza Danieluka. W tym momencie dali znać o sobie nasi kibice, których kilkudziesięciu pojawiło się w stolicy Małopolski. Dwie minuty później mecz został przerwany, gdyż jeden z hokeistów GKS-u... stłukł szybę otaczającą lodowisko przy Siedleckiego w Krakowie. Premierowa tercja należała do podopiecznych Jiriego Reznara, bo krakowianie grali ospale i bez pomysłu. Szkoda jednak, że hokeiści GKS-u nie uzyskali wyższego prowadzenia, bo były ku temu okazje. W 8. minucie Richard Kral wychodził sam na sam z bramkarzem "Pasów" - Rafałem Radziszewskim. Sędziowie słusznie przerwali jednak akcję, gdyż czeski hokeista był na pozycji spalonej. 150 sekund przed przerwą "setkę" zmarnował z kolei Maciej Urbanowicz.

W drugiej tercji gospodarze byli już aktywniejsi i szybciej rozgrywali swoje akcje. W 22. minucie i 45. sekundzie - chwilę po tym, jak Cracovia skończyła grę w osłabieniu  z powodu kary Daniela Laszkiewicza -  stan meczu wyrównał jego brat, Leszek, który przyszedł na świat i pierwsze kroki na lodowisku stawiał w Jastrzębiu. Goście nie byli dziś skuteczni, swoje w bramce robił też Radziszewski. W drugiej tercji kolejne świetne szanse marnowali Richard Bordowski i Urbanowicz. Jedną z akcji miejscowych - ostatniej minucie drugiej części -  wykorzystał Jarosław Kłys. 35-letni obrońca strzelił w okienko po podaniu Leszka Laszkiewicza.

Na początku ostatniej tercji w przewadze 5 na 4 grali hokeiści z Jastrzębia, ale mimo wielu przeprowadzonych ataków, ciągle przegrywali. Niewykorzystane sytuacje się mszczą... Na 3-1 dla "Pasów" podwyższył Leszek Laszkiewicz, umieszczając "gumę" w bramce po raz drugi. Podawał Damian Słaboń. Goście coraz więcej ryzykowali i na cztery minuty przed końcem spotkania stracili szanse na korzystny rezultat, bowiem czwartą bramkę zdobył Aron Chmielewski. Nasi hokeiści zmniejszyli rozmiary porażki chwilę później, a strzelcem okazał się Tomasz Kulas. Na nic się to jednak zdało, a ostatnim ciekawym wydarzeniem był strzał bo do pustej bramki w wykonaniu "Pasów". Jastrzębianie mogą żałować...
autor: Michał Knura

Przeczytaj również