Cracovia - HC GKS k. 2-1. Młócka na lodowisku, krakowianie lepsi po karnych
20.02.2013
- To nie był nasz dzień. Musimy popracować nad naszymi głowami - mówił po wczorajszej porażce w Krakowie trener Jacek Płachta. Środa też nie była dniem Ślązaków z Katowic, choć zaprezentowali się dużo lepiej.
Pierwsza tercja upłynęła pod znakiem przewagi Cracovii i to "Pasy" zeszły na przerwę skromnie prowadząc po uderzeniu Michała Piotrowskiego. Zawodnik z numerem 91 wykorzystał bardzo dobre podanie Arona Chmielewskiego w poprzek tercji. Rozpędzony, potężnie uderzył krążek i pokonał Zane'a Kalembę. W innych sytuacjach krakowianom brakowało skuteczności. Mieli dwie-trzy sytuacje, po których mogli powiększyć prowadzenie. Goście mogli odpowiedzieć za sprawą Szymona Urbańczyka, Bartłomieja Bychawskiego i Petra Valusiaka. We wszystkich trzech sytuacjach uderzenia bronił Rafał Radziszewski.
W drugiej odsłonie więcej było okładania się wzajemnie pięściami niż hokeja. Najgoręcej było w 28. minucie, kiedy niemal wszyscy przebywający na tafli hokeiści skoczyli sobie do gardeł. Najdłużej walczyli Martin Dudas i Artur Gwiźdź. Ostatecznie czwórka sędziowska zdecydowała, że w spotkaniu nie zagrają już - oprócz dwóch wcześniej wymienionych - Patrik Valcak i Nick Sucharski.
W ostatniej tercji mecz zrobił się bardzo ciekawy. Po tym, jak hokeiści wyszumieli się w poprzedniej tercji, wreszcie zaczęli grać. Obie drużyny miały po kilka sytuacji, ale bramkę zdobyli goście po strzale Luke'a Popko. Chwilę później powinno być 1-2, bo sam na sam z Radziszewskim wychodził Samson Mahbod. Nie wykorzystał jednak dogodnej sytuacji, przegrywając z bramkarzem Cracovii. Była to jedyna bramka w tej tercji, więc przy Siedleckiego sędziowie zarządzili dogrywkę. Ta nie przyniosła rozstrzygnięcia, a w karnych lepsi okazali się gospodarze, bowiem w trzeciej serii Popko nie pokonał Radziszewskiego.
Kolejny mecz odbędzie się w sobotę w Katowicach. Oby nie było to ostatnie spotkanie w tej parze.
Pierwsza tercja upłynęła pod znakiem przewagi Cracovii i to "Pasy" zeszły na przerwę skromnie prowadząc po uderzeniu Michała Piotrowskiego. Zawodnik z numerem 91 wykorzystał bardzo dobre podanie Arona Chmielewskiego w poprzek tercji. Rozpędzony, potężnie uderzył krążek i pokonał Zane'a Kalembę. W innych sytuacjach krakowianom brakowało skuteczności. Mieli dwie-trzy sytuacje, po których mogli powiększyć prowadzenie. Goście mogli odpowiedzieć za sprawą Szymona Urbańczyka, Bartłomieja Bychawskiego i Petra Valusiaka. We wszystkich trzech sytuacjach uderzenia bronił Rafał Radziszewski.
W drugiej odsłonie więcej było okładania się wzajemnie pięściami niż hokeja. Najgoręcej było w 28. minucie, kiedy niemal wszyscy przebywający na tafli hokeiści skoczyli sobie do gardeł. Najdłużej walczyli Martin Dudas i Artur Gwiźdź. Ostatecznie czwórka sędziowska zdecydowała, że w spotkaniu nie zagrają już - oprócz dwóch wcześniej wymienionych - Patrik Valcak i Nick Sucharski.
W ostatniej tercji mecz zrobił się bardzo ciekawy. Po tym, jak hokeiści wyszumieli się w poprzedniej tercji, wreszcie zaczęli grać. Obie drużyny miały po kilka sytuacji, ale bramkę zdobyli goście po strzale Luke'a Popko. Chwilę później powinno być 1-2, bo sam na sam z Radziszewskim wychodził Samson Mahbod. Nie wykorzystał jednak dogodnej sytuacji, przegrywając z bramkarzem Cracovii. Była to jedyna bramka w tej tercji, więc przy Siedleckiego sędziowie zarządzili dogrywkę. Ta nie przyniosła rozstrzygnięcia, a w karnych lepsi okazali się gospodarze, bowiem w trzeciej serii Popko nie pokonał Radziszewskiego.
Kolejny mecz odbędzie się w sobotę w Katowicach. Oby nie było to ostatnie spotkanie w tej parze.
Polecane
Polska Hokej Liga