Cracovia - HC GKS 3-1. Cztery gole, trzy bójki i przegrana hokeistów Płachty
19.02.2013
Podopieczni Jacka Płachty nie raz sprawiali niespodziankę w sezonie zasadniczym, nie ustępując potencjalnie lepszym i często wygrywając z ligowymi tuzami. Z sześciu rozegranych w tym sezonie meczów pomiędzy GKS-em i Cracovią cztery wygrali hokeiści Rudolfa Rohaczka, a dwukrotnie lepsi okazali się Ślązacy.
To, że nasi hokeiści nie byli dotąd "chłopcami do bicia" potwierdziło się w pierwszych minutach premierowej tercji, w której krakowianie i katowiczanie toczyli bardzo wyrównany pojedynek. O tym, że do 15. minuty kibice nie oglądali bramek decydowała dobra postawa bramkarzy obu zespołów - Rafała Radziszewskiego i Zane'a Kalemby, którzy pewnie strzegli swoich bramek. Jednak to gospodarze zeszli na przerwę prowadząc, po tym jak zdobyli gola na prawie sześć minut przed zakończeniem pierwszej części spotkania. Patrik Valczak zagrał krążek na środek tercji do niepilnowanego Josefa Fojtika. Ten huknął potężnie i nie dał szans Kalembie. Ostatnie minuty toczyły się pod dyktando "Pasów", które uskrzydlone prowadzeniem i bardzo głośnym dopingiem swoich kibiców, były bardzo blisko podwyższenia prowadzenia. Szybciej jeździli po lodzie i grali kombinacyjnie.
Zobacz wyniki pozostałych dzisiejszych meczów 1/4 play-off PLH
Na początku drugich 20 minut gry, zawodnicy HC GKS-u mogli wyrównać. "Guma", po strzale Michała Krokosza, odbiła się jednak od słupka. Po chwili, drugie trafienie zanotował Fojtik, uderzając z kilku metrów w samo okienko. W kolejnej akcji szczęście było z zespołem z Katowic, bowiem krążek posłany na bramkę przez Łukasza Rutkowskiego obił poprzeczkę. Niestety, gospodarze osiągnęli dużą przewagę i co chwilę kotłowało się pod bramką Kalemby. Efektem tego był gol numer trzy autorstwa Leszka Laszkiewicza, który skierował krążek do siatki z najbliższej odległości, wykorzystując dokładne podania kolegów z drużyny - swojego brata Daniela i Damiana Słabonia.
W trzeciej tercji przy Siedleckiego było ciekawie, ale nie z powodu pięknych bramek, lecz zapasów na lodzie w wykonaniu Petra Dvzoraka i Samsona Mahboda. Zwaśnionych przeciwników rozdzielili dopiero arbitrzy i koledzy. Na gracza gospodarzy sędziowie nałożyli łącznie karę czterech minut, zaś hokeista gości "odpoczywał" 120 sekund dłużej. Potem jeszcze dwukrotnie na lodzie dochodziło do spięć.
Na nieco ponad osiem minut przed końcem, honorową bramkę dla katowiczan zdobył Daniel Galant. Asystował mu Filip Drzewiecki.
Początek drugiego meczu 1/4 finału jutro, także w Krakowie, o 18:00.
To, że nasi hokeiści nie byli dotąd "chłopcami do bicia" potwierdziło się w pierwszych minutach premierowej tercji, w której krakowianie i katowiczanie toczyli bardzo wyrównany pojedynek. O tym, że do 15. minuty kibice nie oglądali bramek decydowała dobra postawa bramkarzy obu zespołów - Rafała Radziszewskiego i Zane'a Kalemby, którzy pewnie strzegli swoich bramek. Jednak to gospodarze zeszli na przerwę prowadząc, po tym jak zdobyli gola na prawie sześć minut przed zakończeniem pierwszej części spotkania. Patrik Valczak zagrał krążek na środek tercji do niepilnowanego Josefa Fojtika. Ten huknął potężnie i nie dał szans Kalembie. Ostatnie minuty toczyły się pod dyktando "Pasów", które uskrzydlone prowadzeniem i bardzo głośnym dopingiem swoich kibiców, były bardzo blisko podwyższenia prowadzenia. Szybciej jeździli po lodzie i grali kombinacyjnie.
Zobacz wyniki pozostałych dzisiejszych meczów 1/4 play-off PLH
Na początku drugich 20 minut gry, zawodnicy HC GKS-u mogli wyrównać. "Guma", po strzale Michała Krokosza, odbiła się jednak od słupka. Po chwili, drugie trafienie zanotował Fojtik, uderzając z kilku metrów w samo okienko. W kolejnej akcji szczęście było z zespołem z Katowic, bowiem krążek posłany na bramkę przez Łukasza Rutkowskiego obił poprzeczkę. Niestety, gospodarze osiągnęli dużą przewagę i co chwilę kotłowało się pod bramką Kalemby. Efektem tego był gol numer trzy autorstwa Leszka Laszkiewicza, który skierował krążek do siatki z najbliższej odległości, wykorzystując dokładne podania kolegów z drużyny - swojego brata Daniela i Damiana Słabonia.
W trzeciej tercji przy Siedleckiego było ciekawie, ale nie z powodu pięknych bramek, lecz zapasów na lodzie w wykonaniu Petra Dvzoraka i Samsona Mahboda. Zwaśnionych przeciwników rozdzielili dopiero arbitrzy i koledzy. Na gracza gospodarzy sędziowie nałożyli łącznie karę czterech minut, zaś hokeista gości "odpoczywał" 120 sekund dłużej. Potem jeszcze dwukrotnie na lodzie dochodziło do spięć.
Na nieco ponad osiem minut przed końcem, honorową bramkę dla katowiczan zdobył Daniel Galant. Asystował mu Filip Drzewiecki.
Początek drugiego meczu 1/4 finału jutro, także w Krakowie, o 18:00.
Polecane
Polska Hokej Liga