Cracovia - GKS Tychy 5-4. Mecz godny finału! 27 sekund dramatu tyszan
09.03.2009
Pierwszy mecz finałowy mógł rozpocząć się niefortunnie dla GKS-u. Już w początkowej fazie Mejka zjechał na przymusowy odpoczynek. Pod bramką Sobeckiego zrobiło się bardzo gorąco. Goście jednak zdołali przetrzymać napór miejscowych. W odpowiedzi na skomasowany atak Cracovii, przeprowadzili akcję, która otworzyła wynik. Gonera huknął z niebieskiej, a Jakubik zmieniając lot krążka, umieścił go w siatce.
Chwilę później Bakrlik, podwyższył rezultat. Tyszanie trafili także po raz trzeci, ale sędzia bramki nie uznał. W końcówce odsłony gospodarze złapali kontakt. Na ławce kar siedział Majkowski oraz Woźnica i Csorich pokonał Sobeckiego.
Kolejne podwójne osłabienie tyszan ponownie mogło źle się skończyć. Krakowianie ostro zaatakowali i byli bliscy wyrównania. Po stronie GKS-u podwyższyć powinien Proszkiewicz. Wyjechał z ławki kar i stanął oko w oko z Radziszewskim. Posłał jednak krążek tuż obok słupka. Ku uciesze kibiców miejscowych Kowalówka był dokładniejszy i doprowadził do remisu.
Gdy praktycznie mecz rozpoczął się od nowa, oba zespoły grały bardzo zachowawczo głównie broniąc dostępu do własnej bramki. Po jednym z błędów defensywy Cracovii przed wyśmienitą szansą stanął Bacul. Przegrał jednak pojedynek z Radziszewskim, a dobitki były niecelne.
Tyszanie w ciągu dwóch minut uszczęśliwili swoich licznie przybyłych kibiców. Najpierw zrehabilitował się Bacul, a następnie Proszkiewicz dołożył kolejne trafienie. Dwie minuty wstrząsnęły lodowiskiem w Krakowie, ale tego co się stało później nie spodziewał się nikt.
Miejscowi szukając swojej szansy wycofali bramkarza. Manewr w stu procentach się powiódł. W ciągu 16 sekund Cracovia wyrównała i doszło do dogrywki. Doliczony czas nie wyłonił zwycięzcy i o wszystkim zadecydować musiały rzuty karne. W nich lepszy okazał się mistrz.[b]
[/b]
Konferencja prasowa[b]
Miroslav Ihnaczak [/b](trener GKS-u): Bardzo pechowa końcówka zadecydowała o naszej przegranej. Musimy się pozbierać i walczyć dalej.
[b]Rudolf Rohaczek [/b](trener Cracovii): Wierzyliśmy do końca i udało się. Tyszanie grali bardzo mądrze i postawili wysoko poprzeczkę. Jednak szczęśliwie odnieśliśmy zwycięstwo.
Chwilę później Bakrlik, podwyższył rezultat. Tyszanie trafili także po raz trzeci, ale sędzia bramki nie uznał. W końcówce odsłony gospodarze złapali kontakt. Na ławce kar siedział Majkowski oraz Woźnica i Csorich pokonał Sobeckiego.
Kolejne podwójne osłabienie tyszan ponownie mogło źle się skończyć. Krakowianie ostro zaatakowali i byli bliscy wyrównania. Po stronie GKS-u podwyższyć powinien Proszkiewicz. Wyjechał z ławki kar i stanął oko w oko z Radziszewskim. Posłał jednak krążek tuż obok słupka. Ku uciesze kibiców miejscowych Kowalówka był dokładniejszy i doprowadził do remisu.
Gdy praktycznie mecz rozpoczął się od nowa, oba zespoły grały bardzo zachowawczo głównie broniąc dostępu do własnej bramki. Po jednym z błędów defensywy Cracovii przed wyśmienitą szansą stanął Bacul. Przegrał jednak pojedynek z Radziszewskim, a dobitki były niecelne.
Tyszanie w ciągu dwóch minut uszczęśliwili swoich licznie przybyłych kibiców. Najpierw zrehabilitował się Bacul, a następnie Proszkiewicz dołożył kolejne trafienie. Dwie minuty wstrząsnęły lodowiskiem w Krakowie, ale tego co się stało później nie spodziewał się nikt.
Miejscowi szukając swojej szansy wycofali bramkarza. Manewr w stu procentach się powiódł. W ciągu 16 sekund Cracovia wyrównała i doszło do dogrywki. Doliczony czas nie wyłonił zwycięzcy i o wszystkim zadecydować musiały rzuty karne. W nich lepszy okazał się mistrz.[b]
[/b]
Konferencja prasowa[b]
Miroslav Ihnaczak [/b](trener GKS-u): Bardzo pechowa końcówka zadecydowała o naszej przegranej. Musimy się pozbierać i walczyć dalej.
[b]Rudolf Rohaczek [/b](trener Cracovii): Wierzyliśmy do końca i udało się. Tyszanie grali bardzo mądrze i postawili wysoko poprzeczkę. Jednak szczęśliwie odnieśliśmy zwycięstwo.
Polecane
Polska Hokej Liga