Cracovia - GKS Tychy 4-0. "Pasy" wracają na tron. Dla Tychów srebro

13.03.2011
Czwartkowe zwycięstwo GKS-u Tychy okazało się tylko odroczeniem wyroku. Na własnym terenie Cracovia nie pozostawiła mu bowiem złudzeń, pieczętując mistrzostwo Polski. Dla tyszan srebro.
Pierwsze minuty meczu numer 4 były wyrównane. Groźnych akcji z obu stron nie brakowało, ale dobrze interweniowali bramkarze. Wszystko, co istotne dla losów tej tercji, miało miejsce, gdy na ławce kar w drużynie GKS-u przebywał Michał Kotlorz.

- Dwie szybko strzelone bramki ustawiły przebieg tej tercji - stwierdził Rafał Radziszewski. Cracovia na wspomniane trafienia potrzebowała ledwie dwóch minut, a strzelcami byli Leszek Laszkiewicz i Piotr Sarnik.

W oczy rzucało się lepsze przygotowanie fizyczne Cracovii. Zresztą, podobnie jak w poprzednich meczach. Podopiecznym Jirzego Sejby po stracie goli nie można było odmówić ambitnej postawy, ale strzały Michała Garbocza i Josefa Vitka nie zostały zamienione na bramki.

W drugiej tercji Cracovia kontrolowała przebieg meczu. Gospodarze grali mądrze w obronie, nie pozwalając rozwinąć skrzydeł drużynie GKS-u. Goście, zdając sobie sprawę, że następnego spotkania może już nie być, całą drugą odsłonę starali się niepokoić jednego z bohaterów tego meczu - Rafała Radziszewskiego.

W międzyczasie jednak bramkę na 3-0 zdobył Leszek Laszkiewicz. W tym momencie stało się jasne, że gospodarze są na ostatniej prostej drodze do zdobycia dziewiątego tytułu Mistrza Polski.

Ostatnia odsłona była uwieńczeniem bardzo dobrej gry Cracovii w całym sezonie ligowym. Drużyna GKS-u do końca starała się strzelić choćby bramkę honorową, ale to gospodarze dołożyli jeszcze jedno trafienie, udowadniając, że strata mistrzowskiego tytułu w poprzednim sezonie na rzecz Podhala Nowy Targ była jedynie wypadkiem przy pracy.
źródło: Andrzej Czekaj / cracovia.pl / gkstychy.com.pl

Przeczytaj również