Cracovia - GKS Tychy 2-1. Bitwa na lodowisku w Krakowie

10.03.2009
Mimo iż przez większość spotkania wynik był remisowy, GKS Tychy przegrał drugi mecz finałowy z Cracovią Kraków i to mistrz jest bliższy powtórzenia sukcesu sprzed roku.
Przed finałami kibice GKS-u Tychy śpiewali: "finał przyjaźni, z Cracovią finał przyjaźni". Jednak było wiadome, że walki z obu stron na pewno nie zabraknie. Dowodem na to była bitwa Radziszewskiego z Bakrlikiem, do której dołączyli kolejni gracze. W wyniku tego posypały się kary z obu stron.

Wszyscy zastanawiali się, czy hokeiści zdołają wytrzymać trud czterech spotkań w ciągu pięciu dni. Patrząc na drugie spotkanie można mieć spore obawy o poziom piątkowego spotkania w Tychach. Zarówno jedni jak i drudzy nie prezentują formy, którą powinny prezentować drużyny walczące o mistrzostwo. Po stronie GKS-u widać coraz większe zmęczenie, natomiast w szeregach gospodarzy, lekkie rozluźnienie.

- Paradoksalnie dłuższa przerwa nie wpłynęła pozytywnie na zespół. Nie gramy tego, co powinniśmy. Widać przestój i brak maksymalnej koncentracji - martwił się Rudolf Rohaczek, trener Cracovii.

Tyszanie, podłamani wczorajszą porażką w praktycznie wygranym meczu, byli bliscy szczęścia, by objąć prowadzenie podczas gry w podwójnej przewadze. Nie potrafili jednak wykorzystać tego faktu i po 20 minutach na tablicy wyników widniał rezultat bezbramkowy.

Pierwsza przerwa okazała się zbyt długa dla GKS-u. Będący jeszcze myślami w szatni goście stracili bramkę. Autorem gola był Leszek Laszkiewicz, którego wczorajsze trafienie w rzutach karnych zapewniło zwycięstwo Cracovii. Do remisu doprowadził Paciga wykorzystując podanie Parzyszka.

Na rozstrzygającą losy spotkania akcje, kibice musieli czekać aż do 54 minuty. Pasiut wykorzystał podanie Mihalika, czym uszczęśliwił sympatyków miejscowych.

W końcówce, trener tyszan poprosił o czas. Wycofał bramkarza i z liczebną przewagą GKS próbował odrobić straty. Niestety nie było podobnego horroru jak dzień wcześniej i miejscowi cieszyli się z drugiego zwycięstwa.

autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również