Cracovia - GKS 1-0. Upór maniaka nie dał punktów w grodzie Kraka

23.03.2013
GKS Katowice poniósł pierwszą porażkę tej wiosny, ale zagrał bardzo dobry mecz. Zawodnicy Rafała Góraka z uporem maniaka dążyli do zdobycia bramki, lecz "Pasy" miały całą masę szczęścia.
Wydarzenie
W 67. minucie odbyła się kanonada pod bramką GieKSy. Po dośrodkowaniu Bojana Pużigacy z prawej strony, zza pola karnego uderzał Sławomir Szeliga, ale jego strzał zablokowali obrońcy. Z dobitką pośpieszył wprowadzony chwilę wcześniej Sebastian Steblecki. Piłka, po jego mocnym uderzeniu, odbiła się od Łukasza Zejdlera i wpadła do siatki obok kompletnie zdezorientowanego Łukasza Budziłka.

Bohater

Przemysław Pitry i Łukasz Budziłek. Pitry to... Pitry. Jak na I-ligowe warunki - klasa sama w sobie. Dużo widział, groźnie strzelał, wiele wnosił do gry katowiczan. W 82. minucie jego piękny strzał głową świetnie obronił Krzysztof Pilarz. Z kolei nowy bramkarz GieKSy bronił efektownie, z poświęceniem, nie bał się rzucać rywalom pod nogi i dobrze czytał grę. GKS będzie jeszcze mieć z niego pożytek.

Rozczarowanie
Przed meczem gospodarze obawiali się zachowania kibiców z Katowic. Tymczasem powinni się wstydzić tego, co tuż przed pierwszym gwizdkiem zrobili krakowscy fani, którzy zakłócili minutę ciszy ku czci dwóm tragicznie zmarłym kibicom Lechii Gdańsk, krzycząc "Lechia Gdańsk, k...a szajs".

Co ciekawego
- Cracovia wzięła przykład z reprezentacji Ukrainy i groźną sytuację stworzyła już w 2. minucie. Milosz Kosanović był jednak mniej skuteczny niż Andrei Jarmolenko i minimalnie przestrzelił z rzutu wolnego.

- "Pasy" lepiej zaczęły drugą połowę. Pierwsze ostrzeżenie nastąpiło 10 minut po przerwie, gdy Vladimir Boljević doszedł do sytuacji sam na sam z bramkarzem. Uderzył z ostrego kąta, ale Budziłek kapitalnie obronił.

- Bardzo groźnie w pierwszej połowie strzelał Przemysław Pitry. Do szczęścia brakowało mu bardzo niewiele.

- Zawodników Rafała Góraka trzeba pochwalić za grę, bo prezentowali się nie gorzej niż kandydat do awansu. Co więcej, wygrywali większość pojedynków główkowych.

- Na ostatnie 18 minut na boisku pojawił się Janusz Gancarczyk, dla którego był to debiut w GieKSie i pierwszy mecz od... 2011 roku.

- Na stadionie przy ulicy Kałuży pojawiło się 750 barwnych i głośnych kibiców GieKSy.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również