Co za bomba! Standing ovation dla Adriana Błąda!
18.08.2018
Pierwsze fragmenty spotkania przy Bukowej zwiastowały dobre widowisko. Zdeterminowani katowiczanie mieli optyczną przewagę, z kolei goście regularnie się im odgryzali. To właśnie suwałczanie stworzyli w tym meczu pierwszą, niemal stuprocentową okazję na otwarcie wyniku. O ile bowiem w 3. minucie po faulu na Grzegorzu Piesio Adrian Błąd kopnął z wolnego wysoko nad bramką, to 5 minut później golem dla przyjezdnych zapachniało całkiem mocno. Do dośrodkowanej z prawej strony piłki doszedł Robert Bartczak, uderzał z kilku metrów ale trafił tuż obok słupka.
Katowiczanie mogli prowadzić po uderzeniach Grzegorza Piesio. Damian Węglarz dwukrotnie odbijał po nich piłkę przed siebie, ale ani razu z okazji na dobitkę nie skorzystali podopieczni trenera Jacka Paszulewicza. Golkiper Wigier kapitalnie spisał się za to po uderzeniu głową Daniela Rumina, który musnął piłkę po centrze Wojciecha Lisowskiego. W międzyczasie po drugiej stronie korner mieli przyjezdni - Adrian Piekarski uderzał głową, ale Mariusz Pawełek dość spokojnie wzrokiem odprowadził piłkę za boisko.
W 26. minucie katowiczanie objęli prowadzenie. W pole karne Wigier dynamicznie wpadł Adrian Błąd, oddał precyzyjny strzał, po którym piłka odbiła się od dalszego słupka, po czym trafiła pod nogi debiutującego w wyjściowym składzie Dominika Bronisławskiego. 22-latek sprowadzony latem z III-ligowej Stali Brzeg dopełnił formalności i po chwili cieszył się z pierwszego trafienia w barwach I-ligowca.
Katowiczanie próbowali pójść za ciosem, ale ich ataki coraz częściej były rozbijane przez defensorów gości. W 31. minucie w ładnym stylu z dwójką rywali poradził sobie w ich polu karnym Rumin, ale nie udało mu się oddać czystego strzału i Węglarz bez problemu złapał piłkę. Okazało się, że na kolejne emocje pod którąś z bramek trzeba było cierpliwie poczekać.
A czekać było warto! W 63. minucie cudownym, fenomenalnym strzałem po sprytnie rozegranym rzucie wolnym popisał się Adrian Błąd. Huknął z ponad 20 metrów, piłka poleciała w kierunku prawego okienka bramki Węglarza, odbiła się od poprzeczki i wpadła do siatki.
Katowiczanie w tym momencie absolutnie dominowali już na boisku. Kilka minut po trafieniu Błąda gola na koncie powinien mieć debiutujący w zespole Arkadiusz Woźniak. Sprowadzony kilka dni temu z Zagłębia Lubin napastnik najpierw uderzał głową z 6 metra, ale jakimś cudem, końcami palców bramkarz gości wybił piłkę na rzut rożny. Niewiele później dostał dobrą piłkę od Grzegorza Piesio, ale będąc niemal oko w oko z Węglarzem nie zdołał pokonać notującego kolejną świetną interwencję golkipera. Na 10 minut przed końcem 28-latek pewnie w końcu do siatki by trafił, ale znajdując się kilka metrów od pustej już bramki Wigier dostał podanie za plecy od Adriana Łyszczarza. Sekundy później obaj panowie zamienili się zresztą rolami - teraz to młodzieżowiec wpuszczony przez Paszulewicza na boisko za Kacpra Tabisia czekał na piłkę, ale do ostatniego podania nie przyłożył się Woźniak. Na swojego drugiego gola chciał popracować jeszcze Dominik Bronisławski, ale jego strzał pewnie obronił Węglarz. Sekundy później w pole karne rywala wbiegł Łyszczarz, jego płaski strzał trafił jednak w słupek bramki Wigier.
Piłkarze Wigier wypracowali sobie dwie okazje na to, by "wrócić" do gry. Mariusz Pawełek dwa razy wygrywał jednak pojedynki z napastnikami Wigier, dokładając sporą cegiełkę do cennej wygranej. Ładna gra gospodarzy w końcu została poparta punktową zdobyczą. W płaskiej jak blat tabeli "GieKSa" jest dziś szósta, ale śmiało może patrzeć w górę, bo strata do liderującego Rakowa Częstochowa wynosi raptem 3 oczka, a sama gra napawa coraz większym optymizmem wymagających fanów z Bukowej.
Katowiczanie mogli prowadzić po uderzeniach Grzegorza Piesio. Damian Węglarz dwukrotnie odbijał po nich piłkę przed siebie, ale ani razu z okazji na dobitkę nie skorzystali podopieczni trenera Jacka Paszulewicza. Golkiper Wigier kapitalnie spisał się za to po uderzeniu głową Daniela Rumina, który musnął piłkę po centrze Wojciecha Lisowskiego. W międzyczasie po drugiej stronie korner mieli przyjezdni - Adrian Piekarski uderzał głową, ale Mariusz Pawełek dość spokojnie wzrokiem odprowadził piłkę za boisko.
W 26. minucie katowiczanie objęli prowadzenie. W pole karne Wigier dynamicznie wpadł Adrian Błąd, oddał precyzyjny strzał, po którym piłka odbiła się od dalszego słupka, po czym trafiła pod nogi debiutującego w wyjściowym składzie Dominika Bronisławskiego. 22-latek sprowadzony latem z III-ligowej Stali Brzeg dopełnił formalności i po chwili cieszył się z pierwszego trafienia w barwach I-ligowca.
Katowiczanie próbowali pójść za ciosem, ale ich ataki coraz częściej były rozbijane przez defensorów gości. W 31. minucie w ładnym stylu z dwójką rywali poradził sobie w ich polu karnym Rumin, ale nie udało mu się oddać czystego strzału i Węglarz bez problemu złapał piłkę. Okazało się, że na kolejne emocje pod którąś z bramek trzeba było cierpliwie poczekać.
A czekać było warto! W 63. minucie cudownym, fenomenalnym strzałem po sprytnie rozegranym rzucie wolnym popisał się Adrian Błąd. Huknął z ponad 20 metrów, piłka poleciała w kierunku prawego okienka bramki Węglarza, odbiła się od poprzeczki i wpadła do siatki.
Katowiczanie w tym momencie absolutnie dominowali już na boisku. Kilka minut po trafieniu Błąda gola na koncie powinien mieć debiutujący w zespole Arkadiusz Woźniak. Sprowadzony kilka dni temu z Zagłębia Lubin napastnik najpierw uderzał głową z 6 metra, ale jakimś cudem, końcami palców bramkarz gości wybił piłkę na rzut rożny. Niewiele później dostał dobrą piłkę od Grzegorza Piesio, ale będąc niemal oko w oko z Węglarzem nie zdołał pokonać notującego kolejną świetną interwencję golkipera. Na 10 minut przed końcem 28-latek pewnie w końcu do siatki by trafił, ale znajdując się kilka metrów od pustej już bramki Wigier dostał podanie za plecy od Adriana Łyszczarza. Sekundy później obaj panowie zamienili się zresztą rolami - teraz to młodzieżowiec wpuszczony przez Paszulewicza na boisko za Kacpra Tabisia czekał na piłkę, ale do ostatniego podania nie przyłożył się Woźniak. Na swojego drugiego gola chciał popracować jeszcze Dominik Bronisławski, ale jego strzał pewnie obronił Węglarz. Sekundy później w pole karne rywala wbiegł Łyszczarz, jego płaski strzał trafił jednak w słupek bramki Wigier.
Piłkarze Wigier wypracowali sobie dwie okazje na to, by "wrócić" do gry. Mariusz Pawełek dwa razy wygrywał jednak pojedynki z napastnikami Wigier, dokładając sporą cegiełkę do cennej wygranej. Ładna gra gospodarzy w końcu została poparta punktową zdobyczą. W płaskiej jak blat tabeli "GieKSa" jest dziś szósta, ale śmiało może patrzeć w górę, bo strata do liderującego Rakowa Częstochowa wynosi raptem 3 oczka, a sama gra napawa coraz większym optymizmem wymagających fanów z Bukowej.
GKS Katowice - Wigry Suwałki 2:0 (1:0)
1:0 - Dominik Bronisławski 26'
2:0 - Adrian Błąd 63'
Katowice: Pawełek - Lisowski, Kamiński, Midzierski, Kupec - Tabiś (68' Łyszczarz), Poczobut, Bronisławski, Piesio, Błąd (79' Andrzejczak) - Rumin (60' Woźniak). Trener: Jacek Paszulewicz.
Wigry: Węglarz - Olszewski, Straus, Sabiłło, Najemski, Bartczak, Adamec, Piekarski (46. Karbowy), Karankiewicz, Kwaśniewski (62' Mackiewicz), Pawłowski. Trener: Kamil Socha.
Sędzia: Zbigniew Dobrynin (Łódź)
Żółte kartki: Poczobut, Woźniak (GKS), Najemski (Wigry)
Żółte kartki: Poczobut, Woźniak (GKS), Najemski (Wigry)
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku