Co z kapitanem GKS-u Katowice? Nie jest w stanie wykopywać piłki

30.08.2010
Po ledwie 21 minutach spotkania z Podbeskidziem Jacek Gorczyca zmuszony był rzucić rękawice. Dosłownie. - Odezwał się uraz, którego nabawiłem się w środę - tłumaczy bramkarz GieKSy.
Konkretniej, problem pojawił się podczas rozgrzewki przed pucharowym meczem z Ruchem Zdzieszowice. Już wcześniej sztab szkoleniowy ustalił, że 34-latek tamto starcie będzie oglądał z ławki rezerwowych, ale ten, aby być gotowym na każdą okoliczność, normalnie przygotowywał się do gry. - Poszło o przyczep mięśnia dwugłowego z mięśniem pośladkowym. Przez to nie byłem w stanie wykopywać piłki - wyjaśnia.

- W czwartek i piątek trenowałem, ale tylko broniłem strzały, wykopy sobie odpuściłem. Było w porządku, więc liczyłem, że w sobotę też tak będzie. Zwłaszcza że w dzień meczu pojechałem jeszcze do Piekar Śląskich na USG. Lekarze powiedzieli, że mogę wystąpić - relacjonuje. Ile zajmie mu dojście do pełni sił? - Liczę, że to kwestia trzech - czterech dni - mówi Gorczyca.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również