Co mówią o nowym stadionie GieKSy? "Jest z nim tak jak z moją żoną"

29.09.2010
- Też bym chciał, żeby narożniki nowego stadionu zostały zabudowane. Myślę, że dużo będzie zależało w tym względzie od kibiców - przekonuje Jacek Krysiak, prezes GKS-u Katowice.
Z jednej strony, sprawa nowego stadionu to bardzo głośny temat, z drugiej - wciąż wiele pozostaje niejasności. Mówią o tym w samym klubie. - Wiemy na razie tyle, ile opinia publiczna. Dlatego chcemy się spotkać z przedstawicielami magistratu. Pamiętajmy, że klub ma swoje określone potrzeby jak szatnie czy pomieszczenia biurowe dla pracowników klubu - tłumaczy Jacek Krysiak, prezes GKS-u.

Pytanie tylko, jak bardzo klub może wpłynąć na całą sprawę? - My jesteśmy najemcą, dlatego nie możemy ingerować w to, co robi magistrat, który jest inwestorem. To on tutaj decyduje - podkreśla Krysiak, ale dodaje też: - Liczymy, że nasze sugestie zostaną przez władze miasta uwzględnione. Jeśli budujemy nowy stadion, to chcielibyśmy na przykład, aby jego zaplecze do odnowy biologicznej było już na wysokim poziomie - precyzuje.

Przede wszystkim jednak kontrowersje wzbudza fakt, że na ten moment w planach nie ma zabudowy narożników nowego obiektu. Innymi słowy, stadion nie ma mieć formy zamkniętej. - Też bym chciał, żeby narożniki zostały zabudowane... Myślę, że dużo będzie zależało w tym względzie od kibiców. Jeżeli będziemy wypełniać stadion w znacznej części, a więc pokażemy, że warto dobudowywać narożniki, to łatwiej będzie taki pomysł przeforsować - stwierdza Krysiak.

Inna sprawa, że części zainteresowanych obiekt podoba się nawet bez wspomnianych narożników. Jest w tym gronie choćby Wojciech Stawowy. - Choć oczywiście zdaję sobie sprawę, że to, co się podoba jednemu, nie musi wpaść w oko drugiemu. Przykładowo, ja uważam, że mam najpiękniejszą żonę na świecie, ale inni mogą twierdzić, że wcale tak nie jest - śmieje się trener GieKSy. - Wiele bym dał, żeby ten stadion mógł powstać już jutro - dodaje. Poczekać będzie musiał jednak około dwa lata. Tak zakłada optymistyczny wariant.

Ale Stawowy rąk nie załamuje, bo - jak uważa - obecny stadion wcale zły nie jest. - W żadnym wypadku nie zgodzę się z tym, że szpeci miasto. Może gdy jest pusty, to pięknie nie wygląda, ale kiedy są kibice, śpiewy, flagi, to ten obiekt jest ładniejszy od wielu nowocześniejszych, na które przychodzi po pięciu kibiców na krzyż. Jeśli zespół pokazuje fajną piłkę, to kibic byłby w stanie przynieść sobie krzesełko wędkarskie i na nim usiąść, bo takiego kibica cieszy po prostu dobra gra drużyny, a to, w jakich warunkach ją ogląda, ma już dla niego mniejsze znaczenie... Chciałbym, żeby ten obecny stadion zapełnił się pewnego dnia do ostatniego miejsca. A wiem, że na Bukowej już bywały mecze z taką frekwencją, że szpilki się nie dało włożyć, a ludzie musieli oglądać mecz z drzew...
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również