Cholerzyński debiutował z Wisłą i... wciąż gra. W przeciwieństwie do kolegów

15.11.2013
Losy młodego piłkarza układają się różnie. Jedni w piłce zostają, inni wybierają swoją drogę. Kamil Cholerzyński - gracz GKS-u Katowice - debiutował dawno... i z "tamtej" ekipy niewiele zostało.
- Debiutowałem z Wisłą Płock. Mile ten mecz wspomina. Mimo że przegraliśmy 1-3, a ja okupiłem go kontuzją. Ale... debiut to debiut. Na dodatek przed "Blaszokiem", a to robi wrażenie - mówi piłkarz.

Z tym że w kadrze "GieKSy" zostało niewielu jego dawnych kolegów. - Jednych trapiły kontuzje, inni wybrali własne drogi rozwoju zawodowej - Marek Gajowski na przykład jest moim sąsiadem, z piłką nie ma już nic wspólnego. Jeszcze innym trudno było się zmagać z rzeczywistością "GieKSiarską" - nigdy tu przecież wielkich pieniędzy nie było... A poza tym - musisz mieć w piłce szczęście do trenera, który na Ciebie postawi - dodaje Cholerzyński.

Teraz przed GKS-em kolejne starcie ligowe - po raz kolejny z Wisłą Płock. Ostatnio forma katowiczan jednak jakby spadła. - To nie kwestia bycia faworytem. To problem zasieków, stawianych przez rywala przed własną bramką. Z drugiej strony - gdybyśmy wykorzystali w Tychach akcję Fonfary i Goncerza na 2-0, pewnie nie rozmawialibyśmy o "mękach" GKS-u Katowice.

W piłkarzach z Katowic panuje już piłkarska złość. - Jeszcze w niedzielę chcieliśmy przeciwko Wiśle grać we wtorek! Gdyby taki mecz, jak z Tychami, przydarzył się nam na przykład ze Stomilem, pewnie... byłoby lżej to przełknąć. Ale w derbach?! Trzeba teraz po prostu odbudować zaufanie - nawet między nami, w szatni - kończy zawodnik.
źródło: SportSlaski.pl/ Sport

Przeczytaj również