"Chcemy pokazać, że może i jesteśmy słabsi, ale grać potrafimy"

05.08.2010
Strata aż trzech bramek w Chorzowie sprawiła, że tylko najwięksi optymiści wśród kibiców Ruchu wierzą w odrobienie strat w Wiedniu. - Jedziemy tam, aby... nie przegrać - mówi Rafał Grodzicki.
Kiedy okazało się, że "Niebiescy" w trzeciej rundzie eliminacji pojadą do austriackiej stolicy, przy Cichej ucieszono się, bo wcześniej drużyna była skazana na znacznie odleglejsze eskapady. Dzisiaj nastroje w zespole są bardziej stonowane. A wszystko za sprawą pierwszego meczu, który dobrze się rozpoczął, ale fatalnie skończył. - Były momenty, kiedy to my dyktowaliśmy warunki. Niestety, popełniliśmy głupie błędy, które tak klasowy zespół, jak Austria, od razu wykorzystał - wzdycha Rafał Grodzicki.

- Dobrze byliśmy ustawieni, ale nie potrafiliśmy należycie zareagować na zagrania Austriaków - wskazuje Waldemar Fornalik. Przed rewanżem nie jednak destrukcja wydaje się być bolączką chorzowian, a słaba siła rażenia, z której ubył podstawowy zawodnik. - Nie jest jednak tak, że bez Artura Sobiecha nie potrafimy wygrywać - zaznacza trener Ruchu. Sęk w tym, że nie będzie on mógł również skorzystać z kontuzjowanego Łukasza Janoszki. Na lewej pomocy wybiegnie najpewniej Marcin Zając.

Jaki cel szkoleniowiec stawia sobie w Wiedniu? - Nie będę mówił, że jedziemy tam odrobić straty. Jeśli się ta sztuka uda, to będzie bardzo zadowoleni. Niemniej chcemy po prostu godnie się zaprezentować. Pokazać, że może i jesteśmy słabszą drużyną, ale w piłkę grać potrafimy - tłumaczy Fornalik, a z podobnego założenia wychodzi Grodzicki. - Nie przegrać! A gdybyśmy wygrali i awansowali dalej? Byłoby super! - dodaje środkowy obrońca.

Na zwiedzanie urokliwej stolicy Austrii czasu raczej nie będzie. Bezpośrednio z Wiednia "Niebiescy" polecą bowiem do Gdańska, gdzie w niedzielę czeka ich ligowa inauguracja.

Austria Wiedeń - Ruch Chorzów
czwartek, 20:30
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również