Bytomska gehenna "Kamyka". "Dla działaczy liczyła się tylko kasa"
28.04.2013
Choć Mateusz Kamiński piłkarzem Polonii Bytom był przez półtora roku rozegrał wtenczas zaledwie dwa mecze w pierwszym zespole, spędzając na boisku w sumie 53 minuty. Przez większość czasu 19-letni wówczas obrońca trenował z drużyną Młodej Ekstraklasy klubu z Olimpijskiej. Z tego powodu wkrótce zdecydował się na wypożyczenie do GKS-u Katowice, w którym jego talent wystrzelił.
Przy Bukowej uzdolniony defensor występował przez rok. Pod okiem charyzmatycznych szkoleniowców Jana Żurka i Adama Nawałki stawał się coraz silniejszym punktem katowickiej drużyny. Jego talent zauważony został przez działaczy walczącego wówczas o awans do ekstraklasy Górnika Zabrze, do którego wychowanek Pogoni Prudnik przeniósł się razem z całym sztabem szkoleniowym.
W umowie wypożyczenia piłkarza z Bytomia do Zabrza znajdował się zapis, że w przypadku awansu Górnik będzie musiał Kamińskiego z Polonii wykupić. "Trójkolorowi" przepustkę do elity wywalczyli, ale nie osiągnęli porozumienia z samym piłkarzem co do warunków kontraktu indywidualnego, przez co ten musiał wrócić na Olimpijską. Tam... pocałował klamkę. - Usłyszałem od działaczy i trenera Szatałowa, że nie jestem im potrzebny. Ich zdaniem byłem zawodnikiem Górnika, dlatego nie pozwalali mi trenować z żadnym z zespołów, nie mówiąc już o występach chociaż w ME - wspomina obrońca GieKSy.
Przepychanki na linii Polonia - Górnik trwały kilka miesięcy. Najbardziej cierpiał na tym sam piłkarz. - Całe zamieszanie było naprawdę męczące.To było ciężkie dla mnie pół roku. Byłem profesjonalnym piłkarzem, a trenowałem w parku. Na pewno sportowo dzięki temu nie zyskałem, ale dostałem "kopa" psychicznego. Dzięki temu dziś mentalnie jestem silniejszy - dodaje
Dziś do sprawy "Kamyk" nie chce już wracać. - Nie będę się żalił, bo to nie ma sensu. Wydaje mi się, że po prostu pieniądze dla ówczesnych działaczy Polonii były najważniejsze - argumentuje obrońca, który latem 2011 roku wrócił na Bukową i dziś jest jednym z filarów defensywy GieKSy.
Z katowicką drużyną w niedzielę zagości przy Olimpijskiej. - Nie chcę nic nikomu udowadniać. Ludzi, którzy wówczas robili mi pod górkę dawno w Polonii już nie ma. Podchodzę do tego meczu bez większych emocji. Najważniejsze, żebyśmy znowu zagrali mecz "na zero" z tyłu i sięgnęli po całą pulę - wskazuje gracz drużyny Rafała Góraka.
Polonia Bytom - GKS Katowice
Niedziela, 12:30
Sędzia: Grzegorz Jabłoński (Kraków).
Przy Bukowej uzdolniony defensor występował przez rok. Pod okiem charyzmatycznych szkoleniowców Jana Żurka i Adama Nawałki stawał się coraz silniejszym punktem katowickiej drużyny. Jego talent zauważony został przez działaczy walczącego wówczas o awans do ekstraklasy Górnika Zabrze, do którego wychowanek Pogoni Prudnik przeniósł się razem z całym sztabem szkoleniowym.
W umowie wypożyczenia piłkarza z Bytomia do Zabrza znajdował się zapis, że w przypadku awansu Górnik będzie musiał Kamińskiego z Polonii wykupić. "Trójkolorowi" przepustkę do elity wywalczyli, ale nie osiągnęli porozumienia z samym piłkarzem co do warunków kontraktu indywidualnego, przez co ten musiał wrócić na Olimpijską. Tam... pocałował klamkę. - Usłyszałem od działaczy i trenera Szatałowa, że nie jestem im potrzebny. Ich zdaniem byłem zawodnikiem Górnika, dlatego nie pozwalali mi trenować z żadnym z zespołów, nie mówiąc już o występach chociaż w ME - wspomina obrońca GieKSy.
Przepychanki na linii Polonia - Górnik trwały kilka miesięcy. Najbardziej cierpiał na tym sam piłkarz. - Całe zamieszanie było naprawdę męczące.To było ciężkie dla mnie pół roku. Byłem profesjonalnym piłkarzem, a trenowałem w parku. Na pewno sportowo dzięki temu nie zyskałem, ale dostałem "kopa" psychicznego. Dzięki temu dziś mentalnie jestem silniejszy - dodaje
Dziś do sprawy "Kamyk" nie chce już wracać. - Nie będę się żalił, bo to nie ma sensu. Wydaje mi się, że po prostu pieniądze dla ówczesnych działaczy Polonii były najważniejsze - argumentuje obrońca, który latem 2011 roku wrócił na Bukową i dziś jest jednym z filarów defensywy GieKSy.
Z katowicką drużyną w niedzielę zagości przy Olimpijskiej. - Nie chcę nic nikomu udowadniać. Ludzi, którzy wówczas robili mi pod górkę dawno w Polonii już nie ma. Podchodzę do tego meczu bez większych emocji. Najważniejsze, żebyśmy znowu zagrali mecz "na zero" z tyłu i sięgnęli po całą pulę - wskazuje gracz drużyny Rafała Góraka.
Polonia Bytom - GKS Katowice
Niedziela, 12:30
Sędzia: Grzegorz Jabłoński (Kraków).
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku