Były trener GKS-u Katowice: Nikt nie chce podać ręki, podziękować...
16.06.2010
Od kilku tygodni Robert Moskal wyraźnie unikał mediów. Dlaczego? - W klubie było sporo zamieszania związanego z nowym inwestorem. Ja postanowiłem się wyciszyć - tłumaczy były już trener GKS-u, ale podkreśla jednocześnie, że na pewną opinię zareagować musi. Chodzi o słowa, jakie w rozmowie z naszym portalem wypowiedział Gabriel Nowak. - W porównaniu z pierwszą rundą, byliśmy gorzej przygotowani fizycznie. Nogi tak nie niosły. Nie było tego powera. A w ostatnim spotkaniu z MKS-em Kluczbork to już w ogóle prezentowaliśmy się fatalnie. Rywal biegał, a my wyglądaliśmy jak stojące trupy - przyznał pomocnik GieKSy.
Moskal ripostuje. - Mogę panu pokazać wyniki badań, które dokładnie przeczą słowom Gabriela - irytuje się. - Zresztą, o ile się nie mylę, Nowak nie zdobył żadnego wykształcenia w tej dziedzinie, więc nie wiem, dlaczego zabiera głos. A we wspomnianym meczu z MKS-em był do zmiany już po 10 minutach - uważa szkoleniowiec, który w ogóle wydaje się być rozżalony atmosferą ostatnich dni na Bukowej.
- Broniłem tych chłopaków, ale... Nikt nie chce wziąć odpowiedzialności za porażki. Winę widzi się raczej w mojej osobie. Nie chce mi się podać ręki, podziękować. Zapomina się jednak o kilku ważnych sprawach. Przede wszystkim pamiętajmy, że dopadła nas plaga kontuzji. Młodzi, którzy musieli wejść do gry, nie mają jeszcze takich umiejętności... Mimo wszystko, cel zrealizowałem. Pierwsza drużyna utrzymała się na zapleczu ekstraklasy, a rezerwy, do których dawaliśmy sporo chłopaków, wygrały A-klasę - przypomina 43-letni trener.
Ale jest coś jeszcze. Coś, co pokazuje, jak trudne warunki panowały jeszcze chwilę temu na Bukowej. - Nie wspomina się o tym, że Paweł Buśkiewicz trafił do GKS-u tylko dlatego, że pożyczyłem klubowi na ten cel z własnej kieszeni, a chodziło o sumę rzędu kilka moich pensji w Katowicach - podkreśla. - Po sparingach było widać, że z tak słabą siłą ofensywną wiele nie ugramy. Ktoś taki jak Paweł był nam bardzo potrzebny. Owszem, dosyć szybko dopadł go uraz, ale i tak zdążył nam bardzo pomóc....
Moskal ripostuje. - Mogę panu pokazać wyniki badań, które dokładnie przeczą słowom Gabriela - irytuje się. - Zresztą, o ile się nie mylę, Nowak nie zdobył żadnego wykształcenia w tej dziedzinie, więc nie wiem, dlaczego zabiera głos. A we wspomnianym meczu z MKS-em był do zmiany już po 10 minutach - uważa szkoleniowiec, który w ogóle wydaje się być rozżalony atmosferą ostatnich dni na Bukowej.
- Broniłem tych chłopaków, ale... Nikt nie chce wziąć odpowiedzialności za porażki. Winę widzi się raczej w mojej osobie. Nie chce mi się podać ręki, podziękować. Zapomina się jednak o kilku ważnych sprawach. Przede wszystkim pamiętajmy, że dopadła nas plaga kontuzji. Młodzi, którzy musieli wejść do gry, nie mają jeszcze takich umiejętności... Mimo wszystko, cel zrealizowałem. Pierwsza drużyna utrzymała się na zapleczu ekstraklasy, a rezerwy, do których dawaliśmy sporo chłopaków, wygrały A-klasę - przypomina 43-letni trener.
Ale jest coś jeszcze. Coś, co pokazuje, jak trudne warunki panowały jeszcze chwilę temu na Bukowej. - Nie wspomina się o tym, że Paweł Buśkiewicz trafił do GKS-u tylko dlatego, że pożyczyłem klubowi na ten cel z własnej kieszeni, a chodziło o sumę rzędu kilka moich pensji w Katowicach - podkreśla. - Po sparingach było widać, że z tak słabą siłą ofensywną wiele nie ugramy. Ktoś taki jak Paweł był nam bardzo potrzebny. Owszem, dosyć szybko dopadł go uraz, ale i tak zdążył nam bardzo pomóc....
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku