Były obrońca GKS-u Katowice podjął męską decyzję. Kończy z piłką!
04.08.2012
Coś ostatnio cicho o Tomaszu Rzepce. Co pan porabia?
- Na dzień dzisiejszy odpoczywam i zajmuję się swoim życiem.
A co z karierą? Ciągle pozostaje pan bez klubu?
- Jakiś czas temu były oferty, ale nie chciałem wybiegać w przyszłość i nie przyjąłem ich. Chyba zakończę swoją przygodę z piłką. Ludzie, którzy obserwowali moją przeszłość widzieli, że jest coraz gorzej. Teraz zajmuję się planami, które - nie ukrywam - dają pieniądze i chleb. Robię to dla rodziny, która wkrótce mi się powiększy. Życie w Radzionkowie i Katowicach mnie nie rozpieszczało. Człowiek się starzeje i myśli o rodzinie, a nie tylko o tym, o czym marzył - że będzie grał w piłkę dla idei.
Czyli kończy pan z zawodową piłką?
- W moim przypadku trudno o niej mówić. Zarówno w Ruchu Radzionków jaki i GKS-ie Katowice to było pseudo-zawodowstwo. O zawodowstwie możemy mówić wtedy, kiedy zawodnik dostaje uczciwie zarobione pieniądze. Wszyscy wiedzą, że w dwóch moich poprzednich klubach tak nie było. Postawiłem wszystko na jedną kartę. Jeśli się nie uda, to kto wie. Mam jednak nadzieję, że mi się powiedzie.
Wybiera się pan na jutrzejszy mecz GKS-u Katowice z Łódzkim Klubem Sportowym?
- Jeszcze nie podjąłem decyzji, ale mimo wszystko chyba zawitam na Bukową. Będę kibicował kolegom. Wiemy, jaka jest sytuacja w klubie. Nie ma mnie w nim od ponad miesiąca i wiele się od tego czasu nie zmieniło. Mam nadzieję, że kibice pomogą w odniesieniu zwycięstwa. Fani GieKSy nieraz udowodnili, że potrafią wiele. Są w stanie ponieść zespół do zwycięstwa. Mam nadzieję, że tak będzie i teraz
Złośliwi twierdzą, że to, mimo pierwszej kolejki, mecz "o sześć punktów". Sytuacja w ŁKS-ie również jest nie do pozazdroszczenia...
- Złośliwi niech sobie szydzą dalej. Oni nigdy nie znali się na piłce. Nie wiedzą, jak to wygląda od środka. Zwykle tak jest, że tam, gdzie są problemy, złośliwych jest najwięcej. Na szczęście w Katowicach kibice zawsze są z drużyną. Wspierali nas. W tym sezonie nie zapowiada się, by było lepiej pod względem sportowym, niż ostatnio. Mimo wszystko trzymam kciuki i liczę na coś więcej.
Mimo wszystko, przy Bukowej sytuacja i tak jet lepsza, niż w pana wcześniejszym zespole z Radzionkowa.
- Może wycofanie zespołu to słuszna droga? Nie ma oszukiwania i udawania, że coś się zrobi i może się uda. Wprost powiedziano, że nie ma pieniędzy i tyle. W Katowicach mam nadzieję, że znajdą się środki, bo przecież to miasto jest nieporównywalnie większe. Klub z większymi tradycjami i kilkutysięczną widownią. Sponsorzy powinni się znaleźć.
27-letni Tomasz Rzepka rozpoczął grę w piłkę w Górniku Zabrze, z którego trafił do Walki Makoszowy. Przed sezonem 2008/2009 przeszedł do Ruchu Radzionków, z którym awansował od III do I ligi. Poprzednie rozgrywki spędził w GKS-ie Katowice. Łącznie obrońca zagrał w 55 meczach na zapleczu ekstraklasy. Strzelił w nich dwie bramki (po jednej dla "Cidrów" i GieKSy).
GKS Katowice - Łódzki Klub Sportowy
niedziela, 17:00
sędziuje Grzegorz Jabłoński (Kraków)
- Na dzień dzisiejszy odpoczywam i zajmuję się swoim życiem.
A co z karierą? Ciągle pozostaje pan bez klubu?
- Jakiś czas temu były oferty, ale nie chciałem wybiegać w przyszłość i nie przyjąłem ich. Chyba zakończę swoją przygodę z piłką. Ludzie, którzy obserwowali moją przeszłość widzieli, że jest coraz gorzej. Teraz zajmuję się planami, które - nie ukrywam - dają pieniądze i chleb. Robię to dla rodziny, która wkrótce mi się powiększy. Życie w Radzionkowie i Katowicach mnie nie rozpieszczało. Człowiek się starzeje i myśli o rodzinie, a nie tylko o tym, o czym marzył - że będzie grał w piłkę dla idei.
Czyli kończy pan z zawodową piłką?
- W moim przypadku trudno o niej mówić. Zarówno w Ruchu Radzionków jaki i GKS-ie Katowice to było pseudo-zawodowstwo. O zawodowstwie możemy mówić wtedy, kiedy zawodnik dostaje uczciwie zarobione pieniądze. Wszyscy wiedzą, że w dwóch moich poprzednich klubach tak nie było. Postawiłem wszystko na jedną kartę. Jeśli się nie uda, to kto wie. Mam jednak nadzieję, że mi się powiedzie.
Wybiera się pan na jutrzejszy mecz GKS-u Katowice z Łódzkim Klubem Sportowym?- Jeszcze nie podjąłem decyzji, ale mimo wszystko chyba zawitam na Bukową. Będę kibicował kolegom. Wiemy, jaka jest sytuacja w klubie. Nie ma mnie w nim od ponad miesiąca i wiele się od tego czasu nie zmieniło. Mam nadzieję, że kibice pomogą w odniesieniu zwycięstwa. Fani GieKSy nieraz udowodnili, że potrafią wiele. Są w stanie ponieść zespół do zwycięstwa. Mam nadzieję, że tak będzie i teraz
Złośliwi twierdzą, że to, mimo pierwszej kolejki, mecz "o sześć punktów". Sytuacja w ŁKS-ie również jest nie do pozazdroszczenia...
- Złośliwi niech sobie szydzą dalej. Oni nigdy nie znali się na piłce. Nie wiedzą, jak to wygląda od środka. Zwykle tak jest, że tam, gdzie są problemy, złośliwych jest najwięcej. Na szczęście w Katowicach kibice zawsze są z drużyną. Wspierali nas. W tym sezonie nie zapowiada się, by było lepiej pod względem sportowym, niż ostatnio. Mimo wszystko trzymam kciuki i liczę na coś więcej.
Mimo wszystko, przy Bukowej sytuacja i tak jet lepsza, niż w pana wcześniejszym zespole z Radzionkowa.
- Może wycofanie zespołu to słuszna droga? Nie ma oszukiwania i udawania, że coś się zrobi i może się uda. Wprost powiedziano, że nie ma pieniędzy i tyle. W Katowicach mam nadzieję, że znajdą się środki, bo przecież to miasto jest nieporównywalnie większe. Klub z większymi tradycjami i kilkutysięczną widownią. Sponsorzy powinni się znaleźć.
27-letni Tomasz Rzepka rozpoczął grę w piłkę w Górniku Zabrze, z którego trafił do Walki Makoszowy. Przed sezonem 2008/2009 przeszedł do Ruchu Radzionków, z którym awansował od III do I ligi. Poprzednie rozgrywki spędził w GKS-ie Katowice. Łącznie obrońca zagrał w 55 meczach na zapleczu ekstraklasy. Strzelił w nich dwie bramki (po jednej dla "Cidrów" i GieKSy).
GKS Katowice - Łódzki Klub Sportowy
niedziela, 17:00
sędziuje Grzegorz Jabłoński (Kraków)
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku