Były gracz GKS-u: Ludzie z Katowic są w "gorącej wodzie kąpani"

04.09.2011
Krzysztof Markowski kiedyś był kapitanem GKS-u Katowice. Wczoraj wrócił na Bukową i cieszył się z wygranej Kolejarza. - Przyjechaliśmy tutaj jak po swoje - 32-latek nie krył, że nazwa GKS nikogo już nie straszy.
Przyznać trzeba, że Markowski był jednym z lepszych zawodników na boisku. - Po tym, jak straciliśmy trzy punkty z Górnikiem Łęczna, przyjechaliśmy do Katowic jak po swoje. Wiedzieliśmy, że GKS-owi "nie idzie" w tym sezonie, i że sytuacja w  tym klubie jest taka, a nie inna. Sentymentów nie było, chociaż tej drużynie kibicuję - mówił "Maro".

Kiedy Markowski występował w Katowicach, drużyna nie grała na poziomie, który spełniałby oczekiwania kibiców. Klub miał też swoje problemy. Ale to, co wczoraj pokazał GKS, zaskoczyło wszystkich, włącznie z piłkarzami Kolejarza Stróże, którzy spodziewali się poważniejszej przeprawy.

- Widać, że GKS-owi brakuje koncepcji w ofensywie. Przez 90 minut meczu z nami nie stworzyli sobie sytuacji - wskazał Markowski. Następnie skrytykował działaczy. - Ludzie z Katowic są w "gorącej wodzie kąpani". Sądzę, że władzom zabrakło cierpliwości i spokoju. Częste zmiany piłkarzy i trenerów nie przynoszą dobrych efektów, o czym świadczy lokata w tabeli. Miejsce w strefie spadkowej I ligi nie przystoi takiemu klubowi jak GKS - dodał.

Katowiczanie do Kolejarza Stróże tracą już sześć punktów. Do lidera aż dziewięć.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również