Byli zawodnicy GKS-u Katowice zaczynają upominać się o swoje

14.04.2010
- Jeśli z którymś z byłych zawodników klubu nie jestem jeszcze w kontakcie, to niedługo go nawiążę - zapewnia Wojciech Cygan, kurator katowickiego I-ligowca. Niektórzy odzywają się sami...
- Może teraz, gdy z pomocą GieKSie przyszło miasto, otrzymam należne mi pieniądze? - zastanawia się Krzysztof Kaliciak (Cracovia). Kolejka jest zresztą znacznie dłuższa. - GKS-owi wiele zawdzięczam, ale - wiadomo - żyć z czegoś trzeba - podkreśla Grzegorz Goncerz (Ruch Chorzów). A w podobnym tonie wypowiadają się inni. - Klub jest mi winien dokładnie tyle, ile wtedy, gdy odchodziłem, czyli siedem wypłat - zaznacza Grażvydas Mikulenas (Wigry Suwałki).

Wojciech Cygan, kurator I-ligowca, uspokaja. - Jeśli z którymś z byłych zawodników klubu nie jestem jeszcze w kontakcie, to niedługo go nawiążę. Przynajmniej do zakończenia audytu nie będę jednak jeszcze w stanie powiedzieć, kiedy rozpoczniemy spłatę długów. Bo to, że je spłacimy, jest pewne. Bez tego nie moglibyśmy przecież liczyć na otrzymanie licencji - tłumaczy.

Przy okazji przyznaje też, że część byłych piłkarzy już upomina się o swoje. Ale co z obecnymi graczami zespołu? - Obie grupy traktujemy równie priorytetowo. Ta sprawa znajduje się na początku naszej listy spraw - zapewnia Cygan. Czas na realizację tego zdania ma jednak dopiero przyjść. Tym natomiast, co udało się już teraz, są bieżące wypłaty dla zawodników.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również