Byli piłkarze GKS-u idą do sądu. "Ogarnia mnie pusty śmiech"

12.10.2011
W lecie z GKS-u Katowice odeszła spora grupa zawodników. Piłkarze ci w dalszym ciągu nie otrzymali całych zaległych pensji. Niektórzy już złożyli wnioski do Piłkarskiego Sądu Polubownego przeciwko klubowi.
Zrobił tak na przykład Piotr Piechniak. - Już miesiąc temu. Wszystko można jeszcze cofnąć, ale musiałbym dostać z klubu pisemną deklarację. Na słowo już nie uwierzę - denerwuje się gracz, który tydzień temu otrzymał przelew z klubu. 3500 złotych.

- Pusty śmiech mnie ogarnia jak czytam, że po tym, jak klub otrzymał pieniądze z miasta, wyszedł z należnościami na zero. Gdyby jakiś piłkarz zapytał mnie, czy warto iść do "GieKSy", to powiedziałbym, że pod względem sportowym i dla kibiców - tak. W kontekście finansowym już raczej nie - mówi anonimowo dla "Sportu" jeden z byłych zawodników katowiczan, który również złożył wniosek do sądu.

Piłkarze skarżą się także, że mają problem z dodzwonieniem się do działaczy. - Wszystkie zaległości zostaną uregulowane w swoim czasie. Nasi prezesi unikają kontaktu z zawodnikami? Nic takiego nie ma miejsca - mówi rzecznik prasowy klubu, Marek Jaromin.

"Sport" informuje, że w większości przypadków klub zalega zawodnikom czteromiesięczne pensje. Jeśli GKS nie upora się z problemem, może zostać dotkliwie ukarany.
źródło: SPORT

Przeczytaj również