Wczorajsze złe prognozy dotyczące Filipa Burkhardta nie znalazły na szczęście potwierdzenia. Pomocnik GKS Katowice ma szanse wrócić na boisko jeszcze pod koniec tego sezonu!
"Bury" może jeszcze zagra w tym sezonie!
24.03.2016
Gdy wczoraj rozmawialiśmy z „Burym” słychać było w jego głosie załamanie, bowiem usłyszał on, że najprawdopodobniej nie zagra już do końca tego sezonu i potrzebne będą aż dwie operacje. Zawodnik jednak prosił by wstrzymać się z tą informacją do dzisiejszej wizyty u doktora Ficka. Okazało się, że to co usłyszał z ust znanego fachowca jest spóźnionym urodzinowym prezentem.
- Mam dobre informacje, na pewno lepsze niż wczoraj – mówi radosnym głosem Burkhardt - Okazało się, że nie będę potrzebował żadnej operacji. Przerwa w treningach potrwa „tylko” od 4 do 6 tygodni i być może jeszcze w tym sezonie zdążę zagrać w lidze. Najgorzej jest z więzadłami pobocznymi, które są naderwane. Pęknięta jest również łąkotka. Pomimo, że doktor Ficek miał jakąś konferencję, to przerwał ją by zobaczyć co mi jest. Powiedział, że można iść na łatwiznę i to zoperować, ale on nie widzi tutaj takiej konieczności i że to nie jest w takim złym stanie, żeby to ciąć.
Przez najbliższe dni pomocnik GieKSy ma odpoczywać i chodzić o kulach by nie pogłębić urazu, ale już po świętach ma się oddać w ręce przebywającego teraz na zgrupowaniu pierwszej reprezentacji Wojciecha Hermana. - Za dwa tygodnie mam mieć kontrolę i zrobić raz jeszcze USG. Wtedy zobaczymy czy zabiegi rehabilitacyjne pomogły i czy wszystko poszło do przodu, ale spokojnie będę do tego podchodził, bo nie ma co ryzykować i się śpieszyć - kończy wczorajszy solenizant.
- Mam dobre informacje, na pewno lepsze niż wczoraj – mówi radosnym głosem Burkhardt - Okazało się, że nie będę potrzebował żadnej operacji. Przerwa w treningach potrwa „tylko” od 4 do 6 tygodni i być może jeszcze w tym sezonie zdążę zagrać w lidze. Najgorzej jest z więzadłami pobocznymi, które są naderwane. Pęknięta jest również łąkotka. Pomimo, że doktor Ficek miał jakąś konferencję, to przerwał ją by zobaczyć co mi jest. Powiedział, że można iść na łatwiznę i to zoperować, ale on nie widzi tutaj takiej konieczności i że to nie jest w takim złym stanie, żeby to ciąć.
Przez najbliższe dni pomocnik GieKSy ma odpoczywać i chodzić o kulach by nie pogłębić urazu, ale już po świętach ma się oddać w ręce przebywającego teraz na zgrupowaniu pierwszej reprezentacji Wojciecha Hermana. - Za dwa tygodnie mam mieć kontrolę i zrobić raz jeszcze USG. Wtedy zobaczymy czy zabiegi rehabilitacyjne pomogły i czy wszystko poszło do przodu, ale spokojnie będę do tego podchodził, bo nie ma co ryzykować i się śpieszyć - kończy wczorajszy solenizant.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku