Bryłka twierdzi, że nie wnioskował o niewydanie licencji GieKSie
- Nieprawdą jest, że wnioskowałem o niewydanie licencji GKS-owi Katowice. Poinformowałem jedynie Jana Popiołka (wiceprzewodniczący komisji licencyjnej ds. klubów pierwszej ligi - przyp. red.) o sytuacji, jaka miała miejsce w stosunku do mojej osoby - odpowiada Bryłka portalowi slask.sport.pl.
- Zrobiłem to wyłącznie dlatego, żeby pan Wojciech Cygan lekką ręką nie zamiótł po raz kolejny sprawy "pod dywan" i tym samym nie uciekł od odpowiedzialności za swoje słowa. Pieniądze odgrywały tutaj drugorzędną rolę, bo domyślam się, w jakiej kondycji jest GKS Katowice. Chodzi przede wszystkim o podejście Wojciecha Cygana do całej tej sytuacji. Po kolejnych deklaracjach złożonych w grudniu, od stycznia unikał kontaktu ze mną. Nawet gdy wygasło drugie porozumienie (marzec br.) i wystosowałem wezwanie do zapłaty, nikt z zarządu nie zadzwonił, żeby rozpocząć dialog. Podpisałem dwa porozumienia, mogłem podpisać i trzecie, ale bez rozmowy, tym samym woli z drugiej strony, było to niemożliwe. Droga sądowa była ostatecznością i wynikiem zachowania zarządu - twierdzi były działacz GieKSy.
Bryłka przyznaje również, że nie wie dlaczego nikt z GKS-u nie prowadzi z nim obecnie rozmów. - Odbieram to jako ignorancję i nieodpowiedzialność - podkreśla.