Bramkarz GieKSy zrobił miejsce dla Zubasa i... wszyscy na tym skorzystali

31.03.2013
- Już o tym meczu zapomniałem. Teraz jadę na święta - mówił Łukasz Budziłek, bramkarz GKS-u Katowice, tuż po spotkaniu z Bogdanką Łęczna. Zimą zrobił w Bełchatowie miejsce dla Emilijasa Zubasa...
Kibice ekstraklasy śledzą znakomitą passę Emilijasa Zubasa, bramkarza GKS-u Bełchatów, który tej wiosny jeszcze nie puścił bramki. Fani GKS-u z Katowic trzymać kciuki mogą z kolei za Łukasza Budziłka, który zimą... zrobił miejsce Litwinowi w bełchatowskiej ekipie, przenosząc się do Katowic. Wygląda na to, że zyskały na tym oba kluby. Budziłek bowiem tej wiosny puścił bramkę tylko raz - tydzień temu w Krakowie. W starciu z Bogdanką zaś należał do wyróżniających się postaci katowiczan.

W starciu z Łęczną, były bramkarz "Torfiorzy" musiał co prawda dwa razy wyciągać piłkę z siatki, ale żadne z tych trafień nie zostało uznane. Poza tym Budziłek bardzo pewnie spisywał się między słupkami i wyłapywał strzałów gości z Lubelszczyzny. Na nic by się to jednak zdało, gdyby nie szczęście. W 85. minucie bramkarz GieKSy w pozornie niegroźnej sytuacji, odbił piłkę przed siebie. Dobitka z kilku metrów była niecelna. - Piłka miała dziwną trajektorię lotu - tłumaczył po meczu Budziłek. - Na szczęście dobijający nie trafił w bramkę... Bramkarz musi mieć trochę szczęścia - uśmiechał się szeroko golkiper. I dodawał: - Już o tym meczu zapomniałem. Teraz jadę na święta...

Z kolei Zubas w Bełchatowie zaliczył piąty mecz bez puszczonej bramki. Wilk syty i owca cała.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również