Bramkarz GieKSy przyznaje: Na Bukowej kibice niosą nas dopingiem

05.08.2013
GKS Katowice na inaugurację rozgrywek I ligi na własnym stadionie odprawił z kwitkiem Sandecję Nowy Sącz. Golkiper drużyny Łukasz Budziłek zapewnia, że na własnym stadionie GieKSa będzie groźna dla każdego.
- Przy Bukowej jesteśmy silni, bo kibice niosą nas dopingiem. Na wiosnę wygraliśmy pięć na sześć możliwych spotkań u siebie i w pięciu nie straciliśmy bramki. Wszyscy, którzy do Katowic przyjeżdżają muszą mieć świadomość, że łatwo nie będzie i nie odpuścimy, bo kibice by nam tego nie wybaczyli - przyznaje Łukasz Budziłek, bramkarz katowickiej drużyny.

W meczu z Sandecją 22-latek nie miał zbyt wiele pracy. Nowosądeczanie do wysiłku zmusili go dopiero w samej końcówce, ale uzdolniony zawodnik był na posterunku. Na pewno sytuacja nie była łatwa, bo praktycznie przez cały mecz nie miałem nic do roboty. Dla bramkarza jest lepiej, kiedy te akcje ze strony przeciwnika idą, bo jest się w gazie i utrzymuje się dobrą temperaturę ciała. Udało mi się jednak co nieco wybronić i cieszę się, że pierwsze "zero" z tyłu w lidze już jest na moim koncie - zaciera ręce gracz jedenastki z Bukowej.

GKS do odniesienia zwycięstwa nie potrzebował zbyt wiele. Wszystko to za sprawą słabej postawy drużyny z Nowego Sącza. - Początki sezonu różnie wyglądają i niektóre drużyny w różnych etapach rundy odpalają. Niektórzy grają swoje od początku, a inni potrzebują 5-6 kolejek, żeby zacząć grać swoje. My swoje pokazaliśmy i wykorzystaliśmy to, że w optymalnej formie nie jest jeszcze Sandecja. Nie skreślałbym ich jednak, bo niejednej drużynie jeszcze punkty odbiorą - przestrzega bramkarz śląskiej drużyny.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również